Recenzja: Lisap czyli produkty do włosów

Jakiś czas temu na blogu był konkurs z marką włoską prosto z Mediolanu czyli Lisap Milano. Dziś skrobnę Wam kilka słów, którymi mogę się z Wami podzielić po użyciu dwóch kosmetyków tej firmy.

Otrzymałam do testów od firmy dwa produkty, odżywkę do włosów i nabłyszczacz, jak mnie znacie to wiecie, że ten drugi produkt od razu mnie zainteresował:) Nabłyszczacz? Tak jak do liści kwiatów? A jak przeczytałam zapewnienia producenta o braku obciążenia włosów….już możecie się domyślić, jak bardzo chciałam tym spryskać włosy!!!!

Ale zanim o nabłyszczaczu to o odżywce, bo jak wiemy wszystko zaczyna się od podstawy czyli dobrego odżywienia.

Lisap Top Care Color Care Ph Balancer

Odżywka wyrównująca Ph, przeznaczona do włosów farbowanych. Według producenta usuwa zanieczyszczenia, zamyka łuski włosa, wydłuża czas utrzymania się farby na włosach.

Jeśli chodzi o skład, znawcą nie jestem, ale szału nie ma.

A teraz moje spostrzeżenia?

Kolor biały, zapach delikatny, nieduszący, nie pozostawia jednak nuty zapachowej na włosach. Konsystencja lekko zagęszczona. Dobrze rozprowadza się na skórze głowy i włosach, nie spływa. Zmiękcza włos, ułatwia rozczesywanie. Czy przywraca ph, nie wiem. Chemikiem nie jestem, pasków lakmusowych w kuchennej ani łazienkowej szufladzie nie trzymam. Czy kolor po tej odżywce dłużej się utrzymuje?! Nie powiedziałabym, że różni się znacząco od innych odżywek, które możemy kupić w znanych drogeriach. Może nie mają tylko tej zalety usuwania zasadowych zanieczyszczeń.

Koszt 250 ml odzywki waha się w rejonie 25 złotych. Może nie jest dostępny w drogeriach, ale allegro czy sklepy fryzjerskie zapraszają.

 

Lisap Fashion Lucidante 

Czyli nabłyszczacz do włosów, który chroni włosy przed promieniowaniem UV. Producent zapewnia nas o efekcie intensywnego blasku i nadaniu miękkości włosom, a także, że ma ich nie obciążać.

Składu nie ma sensu przedstawiać, wszystkie tego rodzaju produktu mają podobne składy, jak wiemy wiele naturalności w nich nie ma.

Moje spostrzeżenia:

Zapach delikatny, choć mnie delikatnie przeszkadzał na samym początku użycia. Owszem, nie obciąża włosów. Promienia UV i ochrony przed nim nie jestem w stanie zweryfikować, to i tak miło, że ma ten spray dodatkową funkcję:) Nie tylko nabłyszczenie. Tak czy siak, nadaję miękkość i faktycznie nabłyszcza. Ma jednak dla mnie jeden minus: po „spsikaniu” włosów mam wrażenie jakby były tłuste, a to jednak mi przeszkadza w znacznym stopniu. I owszem jest to fajna opcja, dla mnie jednak na wielkie wyjścia, na co dzień jednak sobie daruję.  Tego produktu niestety nie znalazłam w hurtowniach fryzjerskich, ale nie oznacza to, że w pewnym momencie się tam nie pojawią.

A teraz jak z tym nabłyszczaniem, hihih, oto efekty:)

Przed:

Po:

Serio, warunki robienia tych zdjęć takie same, więc jak widzicie faktycznie nabłyszcza:)

Podsumowując, dla mnie przeciętne produkty, ciekawe alternatywy innych drogeryjnych kosmetyków do włosów. Ciekawe było ich testowanie, jednakże nie zakupiłabym ich.

A Wy miałyście już do czynienia z tymi kosmetykami? A może któreś zasługują na uwagę i zakup? Podzielcie się swoimi odczuciami.

A teraz…Keep Calm and Carry On:)