Recenzja: cienie INGLOT

Żeby mnie nikt nie posądził – nie mam żadnych korzyści z tego, że polecam te akurat a nie inne produkty.

Cienie Inglot to systemy freedom, czyli kasetki o zróżnicowanej ilości miejsc na cienie. Cienie mają dość kremową i gładką konsystencję, są naprawdę intensywne, świetnie się nad nimi pracuje, blendowanie ich to przyjemność. Zawdzięczają to swojemu składowi zapewne. Każdy może znaleźć kolory takie jakie mu pasują, można sobie skompletować nawet małą paletkę w danej barwie. Nadają się na prezent, ze względu na elegancki wygląd – a żadna kobieta nie pogardzi paletką cienii:)

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

 

 

Zdjęcie pierwsze to mały zestaw nude z szarością, druga paletka to wersja nude z rozszerzeniem:)

A to make up, który wykonałam tymi cieniami:

SONY DSC Wersja w szarościach, tu mamy cienie z serii Tricolor.

 

 

 

SONY DSC

wersja w turkusie, ten odcień jest mocno opalizujący przez co nadaje pod różnym kątem różne wrażenia kolorystyczne

 

SONY DSC SONY DSC wersja typowego nude z  lekką szarością

 

 

 

 

 

SONY DSC SONY DSC

mocniejsze zaznaczenie załamania powieki z kolorem brzoskwiniowym

 

 

 

 

 

Paleta daje nam wiele możliwości, cienie z użyciem bazy są naprawdę długotrwałe. Ja jestem z nich naprawdę zadowolona.

Ocena: TAK x 3

A teraz…Keep Calm and Carry On 🙂

2 comments on Recenzja: cienie INGLOT

  • Ania

    Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem ale już dodaję do ulubionych 🙂 Planuję skomponować własną paletkę cieni z Inglota właśnie w nude , Twoja paletka wydaje się być taka jakiej potrzebuję,mogę prosić o nr.cieni? z góry dziękuję ,pozdrawiam:)

    • Keep Calm and Carry On (author)

      Numery cieni od górnego jasnego / waniliowego cienia: 351, 353, 395, 112, 361; i dół od zieleni turkusowej: 115, 391, 130R tricolor, 459, 363. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *