Kategorierecenzja

Kiehl’s i moje wrażenia

O firmie Kiehl‚s słyszałam od dłuższego czasu – oczywiście w kontekście wielu bestsellerowych produktów w tym jeden z najsłynniejszych na polskiej blogosferze czyli Midnight Recovery. A zupełnym przypadkiem okazało się, że firma otworzyła sklep w Manufakturze, zachęcona utrzymanym w stylistyce apteki, weszłam do sklepu, gdzie zakupiłam ich produkt. Sama firma szczyci się wieloletnią tradycją, dobrymi produktami, skutecznością, ale znana jest również z wystroju, kolorystyki – znajdziecie tam pełno kolorów, półki jak w starej aptece, farmaceutyczne fartuchy i pełno różnych zlewek, pipet czy innych szklanych urządzeń do odmierzania, mieszani i komponowania perfekcyjnego składu produktów. Niektóre z nich mają miano dermokosmetyków –…

Semilac – czy warto?

Jakiś dłuższy czas temu, po spotkaniu blogerek, które organizowałam, na którym jeden ze sponsorów przekazał nam vouchery na zabieg manicure w swoim salonie (Celebrity Nails – zresztą recenzja była na blogu) zrobiłam po raz pierwszy paznokcie hybrydowe. Zawsze myślałam, że to raczej nie dla mnie, bo lubię malować paznokcie na różne koloru, relaksuje się i odprężam. A to jednak przy hybrydzie ograniczone bo kolor możesz nosić aż 3 tygodni. Ale mówię sobie, spróbuję co mi szkodzi. Zrobiłam i się zafascynowałam. Bo kolor przez długie 2,5 tyg był piękny, intensywny, paznokcie błyszczały jakby dopiero były pomalowane, nic nie odpryskiwało. Zatem stwierdziłam,…

Keratyna i pierwsze wrażenia

Przez pewien długi czas miałam mega problem z włosami, trzeba podkreślić, że takich to jeszcze nie miałam. Moje włosy są proste jak druty, aktualnie od kilku lat farbowane. Od około 1,5 roku puszą się i są matowe. Od czerwca 2015 roku moje włosy przeżyły koszmar – woda morska, wielkie słońce czyli polskie kolonie nad morzem i powtórka pogodowa w Italii. To wszystko spowodowało, że włosy miałam suche na wiór, pierzaste, łamiące się i generalnie wyglądały jak przepalone. Więc w sierpniu podjęłam decyzję szybką i impulsywną – ścinam. I tak też z długich włosów nagle miałam do uszu… Nie będę mówiła,…

Książkowy kącik: Dom Tajemnic

Ostatnio dostałam książkę do ręki ze słowami: musisz koniecznie to przeczytać! I zdecydowałam się przeczytać. Mowa tu o książce Lorena Martin D. wydanej w  2013 roku czyli „Dom Tajemnic”. Jednej z wielu tej autorki, została ta książka okrzyknięta jedną z najlepszych tej autorki. I tak więc zaczęłam wieczór z książką, której skrót prezentował się tak: „Historia głównej bohaterki Amandy rozpoczyna się, gdy otwiera ona kuferek z rodzinnymi sekretami. To, co tam zobaczyła, skłoniło ją do poszukania odpowiedzi. Nikt z rodziny jednak nie chce jej w tym pomóc, więc postanawia dowiedzieć się wszystkiego na własną rękę. W poszukiwaniu kobiety, która jednoznacznie…

Hity i buble kosmetyczne w ostatnim czasie

Dość często w internecie można znaleźć posty/vlogi dotyczące takich zestawień, ponieważ ostatnio takich nowych kosmetyków u mnie jest postanowiłam, że zrobię zestawienie według siebie. Oczywiście hity czy buble wg mnie nie będą oznaczać, że u kogoś innego się nie sprawdziły, bo podkreślam to kolejny chyba już setny raz, zawsze trzeba pamiętać, że każdy z nas ma inną skórę, inne wymagania i potrzeby. Zatem jeśli u Was się sprawdziło to świetnie, dajcie znać. Nie będzie tu miliarda produktów, bo zalewie 6. Czyli po trzy w każdej grupie. Patrząc na zdjęcie już wiecie o jakich produktach będę mówić, ale czy domyślacie się…

Trochę inna historia rzęs

Po moim poście dotyczącym rzęs z Royal Lashes, pewna osóbka zechciała się z Wami również podzielić swoimi obserwacjami na temat rzęs, a właściwie ich odżywiania serum. Zapraszam! Powszechnie wiadomo, że J. jest dla mnie swego rodzaju guru jeśli chodzi o kwestie kosmetyczno-make up’owe. Gdy czegoś nie wiem w tej dziedzinie to jak w dym uderzam do niej. To, co dziewczyna tworzy na oczach zawsze sprawia, że się rozpływam i od razu kiełkuje we mnie żądza posiadania takiego dzieła na moich własnych patrzałkach. No i J. ostatnio znowu zaszalała… ciągle marudziła, że ma za krótkie rzęsy i jakie to niesprawiedliwe, że…

Historia pewnych rzęs…

Sztuczna wersja paznokci to nic nowego, dla pewnych osób to samo można powiedzieć o rzęsach, dla mnie jednak historia pewnych rzęs zaczęła się całkiem niedawno. Well, natura nie obdarzyła mnie mega czarnymi, gęstymi i przede wszystkim długimi rzęsami. I owszem niektóre tusze mające w składzie cząsteczki substancji wpływającej na wzrost, przynosiły „jakieś” efekty, ale nie były one spektakularne. I po rocznym zastanawianiu się czy iść, a może nie iść przedłużyć rzęsy, a jeśli już to jaką metodę wybrać i jaki efekt chcę osiągnąć…Zdecydowałam się w lutym. I zdecydowanie nie jest to ani post w którym celowo będę promować firmę produkującą…