Kuchennie: Fritata czyli omlet

Dzisiaj szybki przepis w zasadzie można by go nazwać: co się nawinie i ile wlezie:D

Nie znajdziecie tutaj konkretnych ilości, przyjmijmy, że wrzucicie sobie tutaj takie warzywa / sery czy nawet mięso, jeśli oczywiście żyć bez niego nie możecie.

Frittata to dla mnie omlet w wersji na słono, duża ilość warzyw, przyprawy, ser i jajka. To podstawa.

Do rzeczy, co potrzeba: chwila czasu, patelnia, olej lub inny tłuszcz np. olej kokosowy czy oliwa z oliwek, co wolicie, przyprawy no i co się nawinie:

  • cebula lub szczypiorek
  • papryka
  • cukinia / bakłażan
  • pomidor
  • szpinak / roszponka / botwinka lub inna zielenina
  • ser mozzarella / parmezan  lub feta (wtedy rezygnujemy ze soli)
  • jajka (pamiętajcie o numeracji 0 lub 1, żadne inne)
  • przyprawy: sól, pieprz, bazylia, oregano, czosnek niedźwiedzi, pomidory suszone lub przyprawa toskańska
  • możecie dorzucić wszystkie inne warzywa jakie tylko chcecie lub macie w tej chwili w lodówce, świetny sposób na ‘zero waste’ czyli co już na świeżo średni idzie do frittaty się nadaje

Podsmażamy na początek cebule, po zarumienieniu dorzucamy warzywa, na końcu wrzucamy zieleninę, ja ostatnio miałam rukole, botwinkę młodą i inne zielone listki, następnie wrzucamy jajka, taką ilość, aby powstał omlet. Gdy jajka delikatnie przypominają jajecznicę dorzucamy ser. Rozkładamy równomiernie na patelni, przykrywamy i na małym ogniu czekamy, aż całość się zetnie i będzie omletem. Mnie osobiście, jeśli nie dodaję mozzarelli, omlet się rozpada, ale co tam, uwielbiam, a smak jest najważniejszy.

Smacznego!

Keep Calm and Carry On:)