Niedziela bez handlu?

Już od ponad miesiąca możemy doświadczać “nowej / dobrej zmiany” czyli powrót do czasów, których nota bene nie pamiętam, kiedy to w niedziele sklepy są zamknięte. My, naród, który wywalczył sobie sporo, bo przecież jeszcze niedawno, w latach 80tych nic nie było. Pomińmy zabory, wojny i inne walki o niepodległość, nasza szara rzeczywistość była 30 lat temu na kartki (o czym pamiętam, raczej z opowieści, za mała byłam). Owszem, wtedy nie było problemu, że w niedzielę nie poleci się szybko do sklepu. Ale po wielu latach, kiedy to przyzwyczailiśmy się do udogodnień, chociażby właśnie takich jak galerie handlowe to traumatyczne przejście powoduje w nas dziwne uczucia. I owszem sprawa ta ma dwa oblicza: klient i pracownik. Bo choć osobiście nie chciałabym pracować w niedzielę (a pracowałam swego czasu) to jeśli chodzi o zakupy zupełnie nie ma nic przeciwko. Więc czemu mi nie wolno?! Ehh…

źródło: https://finanse.wp.pl/agnieszka-ma-cztery-sklepy-i-marzy-o-niedzieli-bez-handlu-oddalabym-2-tys-za-ten-luksus-6172451526273153a

I tak wiem, że są miejsca otwarte chyba tak zwane na wszelki wielki itd… Czyli apteki, stacje benzynowe, piekarnie, kwiaciarnie czy inne dworce, gdzie musi być otwarta kasa biletowa. I może i będzie miało to swoje plusy – wreszcie ludzie zaczną na spacery chodzić do parku, a nie do galerii, ale z drugiej strony gdzie swoboda wyboru, chcesz do galerii, to “se” idź! No niestety, nie wolno, a właściwie, nie że nie wolno, tylko, że zamknięta więc się nie “polezie”. I tym magicznym sposobem w pierwszą niedzielę wolną od handlu 3/4 Polaków siedziało w domach przed telewizorem albo komputerem.

źródło: http://najlepszepasty.pl/niedziela-wolna-handlu/niedziela-wolna-od-handlu/

Ooooo, już nie mówiąc o cudownej naturze Polaków, czyli jak zobaczę otwarty sklep to ich podpierniczę , a co niech mają gorzej niż ja:D W marcu takich zgłoszeń do PIP w Łodzi ponoć było 17. Już nie mówiąc, że w Polsce PIP wystawiło 54 mandaty z tej magicznej okazji. Uroczo, prawda?

Z tego co “chodzą słuchy” to już nawet na niektórych stacjach benzynowych ustala rząd co może być na półkach gazetowych, które gazety są niewłaściwe czy też może powinnam powiedzieć niepożądane…..serio?! W takim kraju przyszło nam żyć.

Jestem za wolnym wyborem względem wszystkiego, serio, wierzę głęboko, że każdy z nas ma rozum, chcesz mieć sklep zamknięty, nie pracuj, chcesz iść na zakupy w niedzielę, idź, nie chcesz to zostań w domu, ale po co notorycznie nam czegoś zakazywać?!!?

Z obserwacji zachowań ludzkich wynika na ten moment, że piątek i sobota przed taką wolną niedzielą od handlu to istny armagedon. Ludzie się “zabijają”, jakby co najmniej tydzień miało być wszystko zamknięte. Nagle Owady i inne markety są zawalone ludźmi. Sklepy przeżywają oblężenie. Serio, po to było zamknąć sklepy?! i tak mamy armagedon w co któryś weekend, bo do tej pory to zdarzał się tylko przed świętami: Wszystkich Świętych, 1 i 3 maja, Boże Narodzenie, Sylwester i Nowy Rok. A teraz dzień jak codzień:D

Więc szybko do sklepów, bo potem już nic nie będzie….A teraz…Keep Calm and Carry On:)