Powrót do pracy po macierzyńskim

A więc tak….Decyzja zapadła….Zresztą zapadła już w październiku 2016 roku….ale wiecie, co innego podjęcie hipotetycznej decyzji, a co innego szara i nieubłagana rzeczywistość….

Źródło:https://www.alamy.com/stock-photo-illustrated-question-mark-formed-from-many-question-marks-32321226.html

Nie będę się tu rozpisywać o aspektach prawnych, bo dzięki tak cudownej osobie jak Kasia z bloga matkaprawnik.pl wiem już wszystko i nie uda się nikomu mnie zrobić w tak zwaną trąbę:) Tu znajdziecie tylko moje przemyślenia na ten temat, nawet nie będzie rozwiązania, bo, helllllooooo, nie mam takowego:(

Matka wraca do pracy. I tu się zaczynają schody….Zapytacie pewnie czemu?! A bo dylematów / stron jest wiele…

Po pierwsze! Matka cieszy się jak zwariowany osiołek, że wróci do pracy, którą nota bene do tej pory lubiła. Poza tym serio!! fajnie jest porozmawiać z kimś kto coś komunikuje, a przynajmniej próbuje (uczniowie) i z kimś inteligentnym (n-le), a poza tym nie zmienia się tam pieluch 😀 Więc zawsze jakaś rozrywka!!!

Po drugie!! Matka nie ma pojęcia jak to wszystko pogodzić, ogarnąć, czy da radę ona, dziecko i tata…A do tego dochodzą godziny bez żadnego rodzica, nie mówiąc o aspektach logistycznych…

Po trzecie!!! Mimo wszelkiego zatyrania, zmęczenia na poziomie o którym nie miałam pojęcia, że w ogóle istnieje, fajnie jest dostawać pensję i siedzieć w domu:) Nie gonią Cię terminy, nie śpieszysz się na autobus do pracy czy też do domu z pracy, chcesz to wyjdziesz jak co dzień o 10 na spacer, a może dziś zaszalejesz i pójdziesz o 10:30:P Tak czy owak, masz pełen wachlarz godzin.

źródło: https://pl.pinterest.com/pin/209980401349509856/

I chociaż aspekt monotonności i tego, że wiecznie ktoś na Tobie wisi jest tak frustrujący włącznie z tym dźwiękiem, który przeszywa Ci mózg od samego rana do samiuśkiego wieczora – bo marudzący dźwięk mamy opanowany do perfekcji, to jakoś tak trudno wrócić.

Niestety jest i po czwarte!!!! Atmosfera się trochę w skrócie mówiąc schrzaniła. I się nie odmieni niestety. I tu chyba też jest ten element, który powoduje, że jest ciężko wrócić.

Źródło:  http://admeria.pl/2014/06/ryczalt-za-uzywanie-samochodu-przez-pracownika-inne-planowane-zmiany/

Sumując, powroty zawsze się trudne, trudniejsze bywają te, gdy życie zmienia się o 180′ i rzeczywistość nie jest taka jak przed “odejściem” na tak zwaną przerwę. Mam nadzieję, że ogarnę, logistycznie i emocjonalnie.  Bo wiecie, matka to matka jedno serce ma. I może się wkurzać, złościć czy mieć serdecznie dość, ale zostawienie dziecka na pół dnia bez jej opieki, kiedy to ostatnie długggieeee miesiące była z owym maluchem ciągle to może być hard core’owe przeżycie.

A teraz…Ostatnia prosta urlopu i praco przybywam…..Keep Calm and Carry On:)