Tagi“praca”

Gościnnie: postanowienie

Ponownie w moich skromnych progach gości K., zapraszam do lektury:D Pszczółki się radują z takiej płodnej inwencji twórczej:D  Remont w toku. Ze szczęścia fruwała pod sufitem. Nie mogła doczekać sie momentu przeprowadzki. Co tam, że nie miała jeszcze mebli, że na drzwi do łazienki miała czekać kolejnych 6 czy nawet 7 tygodni… nieistotne! Byleby iść do siebie…. ale o tym następnym razem… Teraz dopadł ją kryzys egzystencjalny… choć może bardziej zawodowy. Zaczęła się zastanawiać co ona jeszcze robi tu gdzie jest? W końcu nigdy nie chciała być nauczycielem… poszła na te studia nie ze względu na kwestie pedagogiczne… poszła bo…

Trudne pytania czyli nauczyciel też człowiek

Ponieważ post o tej tematyce pojawia się kolejny raz, może niedokładnie taki sam, aczkolwiek jednak mógłby ktoś powiedzieć “nauczycielskie bzdety”, “użalanie się” itd. to ok może i to treści sfrustrowanego nauczyciela. Ale przy aktualnej “atmosferze rządowej” gdzie walka idzie na marne, gdzie dostajemy po gębach za swoją pracę, to tak, męczy mnie jak cholera, że ludzie postrzegają nauczycielskie grono jak darmozjadów od których, a i owszem, trzeba wymagać, ale oni już dostać nic nie mogą. Dzisiaj jednak nie będę skupiać się na nędznej płacy, kiepskim położeniu społecznym czy tam innym postrzeganiem tych ludzi jakby byli podgatunkiem. Dzisiaj chciałabym skupić się…

Od pomysłu do realizacji

Jako, że Nowy Rok to głównie postanowienia noworoczne, do których, ustalmy mam stosunek lekko drwiący, gdyż zazwyczaj te wszelkie postanowienia przestają być istotne już 3 stycznia… Zatem jeśli chcesz coś w życiu zmienić to musisz do tego podejść dość pragmatycznie… Należy najpierw zrobić najtrudniejszy, pierwszy krok czyli podjąć decyzję o zmianie. To następnie będzie trzeba plan wdrożyć w życie. I tak właśnie na początku jesieni podjęłyśmy decyzję o powstaniu dzieła naszego czyli ebook’a. I co prawda wiemy, że tego kwiatu pół światu, ale czego nauczyciele potrzebują? Notorycznie szukają nowych inspiracji, nowych ćwiczeń itd. Więc może nam się to uda. O…

Dlaczego my?

Tytuł postu zapewne budzi zastanowienie o czym, że ta baba będzie znowu pisać? Ale nie bez przyczyny jest taki. My, czyli nauczyciele, właśnie ostatnimi czasy zadajemy sobie takie pytanie: dlaczego my? Dlaczego jesteśmy obrzucani błotem? Dlaczego ludzie nie szanują nas? Dlaczego mamy pod górkę? Dlaczego nasz strajk budzi takie kontrowersje, a strajk innych już nie? Dlaczego nam wiecznie wszystko wypominają? I pierdyliard innych dlaczego…. Oświata, a przede wszystkim nauczyciele są postrzegani jako grupa społeczna, która strajkuje właściwie cały czas. Tylko nikt sobie nie zadał pytania czemu. Może dlatego, że nasze strajki nie przynoszą właściwie żadnych rezultatów, a może dlatego, że…

W takie dni jak ten…

Macie tak czasami, że Wam się nie chce?! Ale nie tak na zasadzie przejdzie dnia następnego albo wyśpię się to będzie dobrze. Tylko tak kiedy siedzicie i nie chce Wam się nic, serdecznie dość macie wszystkiego i wszystkich i wiecie, czujecie to podskórnie,  że jutro wcale nie będzie lepsze? Czy macie takie chwile kiedy nie złożony koc, rzucony ręcznik albo inna skarpetka rzucona bezwładnie na podłogę jest powodem dla którego serdecznie byście autora przewinień uśmiercili. Po czym i tak stwierdzacie, że to nic nie da?! Ja mam dziś taki dzień… Serdecznie mam dość… Tego, że wiecznie muszę dawać instrukcje bo…

Ludzie schodzą na psy…

Tak mnie naszło koszmarnie, że właściwie coraz gorzej się dzieje w “państwie duńskim”.  Coraz więcej ludzi patrzy przez pryzmat roszczenia. Coraz więcej ludzi choruje, coraz więcej nie radzi sobie z sytuacją otaczającą. Są słabi. Załamania, nerwice, nie mówiąc już o wszelkich dysfunkcjach, które utrudniają życie. Co gorsza nie tym z dysfunkcjami, ale tym z ich otoczenia. I tak oto jesteśmy w mojej pracy…. Dzieci przyswajają cechy rodziców, zaczynają postrzegać świat takim jakim widzą go rodzice. Co więcej, często pewnego rodzaju uszczerbki na ich zdrowiu (czytaj dysfunkcje) powodują, że dzieciom jak i rodzicom wydaje się, że wszystko muszą dostać na tacy.…

Powrót do pracy po macierzyńskim

A więc tak….Decyzja zapadła….Zresztą zapadła już w październiku 2016 roku….ale wiecie, co innego podjęcie hipotetycznej decyzji, a co innego szara i nieubłagana rzeczywistość…. Źródło:https://www.alamy.com/stock-photo-illustrated-question-mark-formed-from-many-question-marks-32321226.html Nie będę się tu rozpisywać o aspektach prawnych, bo dzięki tak cudownej osobie jak Kasia z bloga matkaprawnik.pl wiem już wszystko i nie uda się nikomu mnie zrobić w tak zwaną trąbę:) Tu znajdziecie tylko moje przemyślenia na ten temat, nawet nie będzie rozwiązania, bo, helllllooooo, nie mam takowego:( Matka wraca do pracy. I tu się zaczynają schody….Zapytacie pewnie czemu?! A bo dylematów / stron jest wiele… Po pierwsze! Matka cieszy się jak zwariowany osiołek, że wróci…