Kuchennie: Tort urodzinowy na 2-gie urodziny

Każdy chce dla swojego dziecka super wspomnień z urodzin. I w związku z tym staramy się wszystko dopiąć na ostatni guzik. Balony, przekąski, kwiaty, girlandy czy milion innych detali.

Oczywiście istotny jest też tort😀 w zeszłym roku cyferka 1 była inna dosłownie i w przenośni ( chrupiące ciasto, a liczba nie w tą stronę co trzeba) face palm! Ale ważne, że był dobry i robił wrażenie.

Tym razem tort musiał być dostosowany do urodzinowej dwulatki. Padło na cyferkę dwa, ale tym razem cztery warstwy biszkoptowe. Krem mascarpone ze śmietaną.

I tak też było w planie, docelowo tort powstał, ale biszkopt nie jest moim faworytem… Skubaństwo dla mnie jest za trudne!

 

Ale dałam radę! I do tego wdrożyłam system zero waste czyli resztki też wykorzystałam🙂

Biszkopt:

1 szklanka mąki

5 jajek

1 łyżeczka proszku do pieczenia (eko)

1/2 szklanki słodu

(Szklanka moja ma 200 ml; na cztery warstwy robiłam dwa biszkopty)

Białka na sztywną pianę, potem dodajesz pojedynczo żółtka, słód i na końcu miksując na najwolniejszych obrotach dorzucasz mąkę z proszkiem.

Ja wykorzystałam syrop z agawy i się sprawdził. Myślę, że ok będzie też  cukier kokosowy czy też syrop daktylowy. 180 stopni i 25 minut maks. Biszkopt nie rośnie jakiś wielki, ale jest smaczny i równy.

Krem:

1,5 l śmietany 36%

750 g serka mascarpone

3 łyżki słodu

opcjonalnie aromat

Miksujemy śmietanę, do ubitej śmietany dorzucamy schłodzony ser i słód. Aromat na koniec. Ilość uzależniona od waszych preferencji.

Przekrojone blaty przekładacie kremem. Możecie nożem, łyżką lub rękawem cukierniczym. Możecie przełożyć owocami dodatkowo. Chcecie to tynkujecie ciasto lub podajecie tylko z wierzchnią warstwą kremu.

Jeśli zaś chodzi o resztki z wyciętego biszkoptu, skruszyłam i dodałam roztopione masło. Wyłożyłam na dni formy, wyrównałam jak tarte lub spód. Wsadziłam do lodówki, po kilku godzin wystarczy wyciąć kółka lub zostawić jak tarte i położyć pozostał krem, który zmieszałam ze zmiksowanymi i odsączonymi truskawkami, malinami i jagodami. Za drugim razem połączyłam krem z pulpą mango.

I co dałam radę?!

A teraz… Keep Calm and Carry On:)