Tagi“lifestyle”

Świąteczne Życzenia – Wielkanoc 2019

Kolejny rok mija, przychodzą kolejne święta… Dla Julki będą to drugie Wielkanocne wydarzenia, ale tym razem bardziej świadome. Dla mnie kolejne, ente, czy bardziej się wczuwam? No właśnie z każdymi świętami coraz mniej. Mimo to, lubię czas wolny przeznaczony na zupełnie coś innego niż zwyczajny weekend. I tak też dziś w związku z nadchodzącymi dniami życzę Wam: Spokoju, braku pośpiechu, radości wyciąganej z każdej sekundy razem. Zabawy i uśmiechu. Miejmy nadzieję, że pogoda dopisze to i będzie można troszkę czasu na aktywności inne niż jedzenie poświęcić! Życzę Wam fajnych kolorowych dni! A teraz…Keep Calm and Carry On:)  

Parenting: czy to bunt dwulatka?

Czy te fochy, płacze i tupanie nóżką się kiedyś skończy? Czy to zęby idą, a może wkraczamy w okres buntowniczy? I choć psychologia wyklucza pojęcie buntu dwulatka, większość mam się nim posługuje. Szczerze mówiąc nie wiem czy w naszym wypadku jest ten właśnie o to jakże osławiony skok rozwojowy czy nie coś innego. Ale płaczliowść, marudność, jękliwość jest na poziomie ponad przeciętnym. Alternatyw jest kilka: skok rozwojowy – bunt idą 3 i 5 (zęby) wrodzona wredota i marudność po matce meteopatka No każda ewentualność możliwa..Macie jakieś typy? A może jakieś sposoby na radzenie sobie z owym trudnym zwierzakiem, choć może…

Recenzja: Chusteczki wyłapujące kolor

Jak każdy dorosły trzeba czasem i pranie zrobić, i owszem, dziś już nie musimy chodzić nad rzekę i prać ręcznie 😉 Nas w tym jakże ambitnym zadaniu wyręcza pralka, lepsza gorsza, z suszarką czy bez, nie ma znaczenia:D Fakt jest jeden, ręcznie to ja nie “piere”…Po co?! A wierzcie mi ja notorycznie piorę!! U mnie dwa prania pod rząd to norma. I może ma to związek z tym, że faktycznie, jakaś gigantyczna pralka moja nie jest, do tego małe dziecko i duże “dziecko” brudzą się na okrągło – więc z braku laku, pranie musi być!! Jak to moja Kasia powiedziała…

Gościnnie: postanowienie

Ponownie w moich skromnych progach gości K., zapraszam do lektury:D Pszczółki się radują z takiej płodnej inwencji twórczej:D  Remont w toku. Ze szczęścia fruwała pod sufitem. Nie mogła doczekać sie momentu przeprowadzki. Co tam, że nie miała jeszcze mebli, że na drzwi do łazienki miała czekać kolejnych 6 czy nawet 7 tygodni… nieistotne! Byleby iść do siebie…. ale o tym następnym razem… Teraz dopadł ją kryzys egzystencjalny… choć może bardziej zawodowy. Zaczęła się zastanawiać co ona jeszcze robi tu gdzie jest? W końcu nigdy nie chciała być nauczycielem… poszła na te studia nie ze względu na kwestie pedagogiczne… poszła bo…

Gościnnie: Dyktatura

„A to łóżko Ci się podoba?”, „A zobacz te panele”, „Ta kuchnia mi się podoba”. I tak w kółko. Miała już tego po dziurki w nosie. Co ją w tej konkretnej sekundzie meble obchodzą, skoro jeszcze nawet nie wybrała koloru płytek do mieszkania? A o ile się nie myliła – od tego powinna zacząć. Meble w tym momencie były sprawą drugorzędną. Pewnego dnia poszły z rodzicielką do sklepu, poglądowo, żeby sprawdzić jakie płytkowe cuda mają w ofercie. Jakichś specyficznych parametrów nie ustaliła. Wiedziała, że odcień ma być „ciepły” i już z całą pewnością nie powiązany z szarościami. Miała już szarą…

Gościnnie: Kwarantanna

Był 29 listopada 2018 roku, czwartek.  Po pracy wróciła do domu. W czwartki pracowała krótko i juz od godziny 11 była wolna. Ale nie mogła się zrelaksować. To był bardzo ważny dzień… ważny i ekstremalnie stresujący…. nie mogła usiedzieć w miejscu. Krążyła po klitce jak krążownik. Co ją tak poruszyło? Otóż tego dnia miała podpisać Akt Notarialny. No ale przecież to super, w końcu coś się ruszyło, czemu aż tak się denerwowała? Sama perspektywa spotkania się z kupującymi (mała litera z pełną premedytacją, bo w końcu na wielką trzeba sobie zasłużyć) podnosiła jej ciśnienie do granic możliwości. Nie pomagała nawet…

W takie dni jak ten…

Macie tak czasami, że Wam się nie chce?! Ale nie tak na zasadzie przejdzie dnia następnego albo wyśpię się to będzie dobrze. Tylko tak kiedy siedzicie i nie chce Wam się nic, serdecznie dość macie wszystkiego i wszystkich i wiecie, czujecie to podskórnie,  że jutro wcale nie będzie lepsze? Czy macie takie chwile kiedy nie złożony koc, rzucony ręcznik albo inna skarpetka rzucona bezwładnie na podłogę jest powodem dla którego serdecznie byście autora przewinień uśmiercili. Po czym i tak stwierdzacie, że to nic nie da?! Ja mam dziś taki dzień… Serdecznie mam dość… Tego, że wiecznie muszę dawać instrukcje bo…