Dlaczego my?

Tytuł postu zapewne budzi zastanowienie o czym, że ta baba będzie znowu pisać? Ale nie bez przyczyny jest taki. My, czyli nauczyciele, właśnie ostatnimi czasy zadajemy sobie takie pytanie: dlaczego my? Dlaczego jesteśmy obrzucani błotem? Dlaczego ludzie nie szanują nas? Dlaczego mamy pod górkę? Dlaczego nasz strajk budzi takie kontrowersje, a strajk innych już nie? Dlaczego nam wiecznie wszystko wypominają? I pierdyliard innych dlaczego….

Oświata, a przede wszystkim nauczyciele są postrzegani jako grupa społeczna, która strajkuje właściwie cały czas. Tylko nikt sobie nie zadał pytania czemu. Może dlatego, że nasze strajki nie przynoszą właściwie żadnych rezultatów, a może dlatego, że obietnice składane przez różne rządy nie są dotrzymywane. A jak szarak ma zyskać coś więcej niż poprzez pokazanie, że aktualne mu się nie podoba. Bo jeśli chodzi o zwyczajną rozmowę, to ona już lata świetlne temu nie przynosiła żadnych rezultatów.

Czemu ludzie myślą o nauczycielach jak o darmozjadach, bo ja sami się wyceniają, a to przepraszam, za taką kwotę to ja nic nie muszę itd…. Niedawno niejaka Poseł Bieńkowska powiedziała  “za 6 tysięcy to pracuje albo złodziej albo idiota ….” Serio?!?! Ja dostaję 1890 zł. Za Studia licencjackie, magisterskie, podyplomowe, za te z przygotowaniem pedagogiczne, milion kursów rocznie (zaznaczmy, że płacę z własnej kieszeni!) A ludzie tylko widzą, że my wolne mamy!! A tak na przykład, jak się jeden z drugim nie chcą iść do pracy albo co gorsza nie mogą i potrzebują dnia wolnego, to co robią, dzwonią i mówią “dzień na żądanie poproszę!”. I my guzik! My nie mamy takiej możliwości, bo to nie kodeks pracy nam reguluje. Jak chcesz wyjechać nad morze poza sezonem bo taki masz kaprys to bierzesz urlop i jedziesz we wrześniu czy październiku, a my nie, bo urlop to my mamy wtedy kiedy MEN nam wybiera!!!

Nauczyciele walczą o pieniądze, tak, bo jako jedyni z budżetówki zarabiają najmniej, mianowicie zaledwie 54% średniej pensji, którą otrzymują urzędnicy państwowi. 54% !! Czy to nie jest, aby mało? Biorąc pod uwagę, że to na nas spoczywa ciężar odpowiedzialności za przyszłe pokolenia, bo nie oszukujmy się, rodzice nie mają czasu, a odpowiedzialność za wychowanie (o! zgrozo) i naukę zrzucają całkowicie na szkołę. Dlaczego?

Co ciekawe, względem świata, nauczyciele zarabiają kwoty uzależnione od tego w jakim sektorze pracują tzn. czy jest to przedszkole czy też szkoła ponadpodstawowa. A u nas? Nic z tego, u nas zarabia się tak samo:) I oczywiście były podwyżki w kwietniu, wiecie, że nie zauważyłam!!!! Nie zauważyłam, że mam więcej!!!!! Szok, niedowierzanie i konsternacja! Jak można dać podwyżkę, której nie widać? A no można, co śmieszniejsze, ostatnio natknęłam się na artykuł o podwyżce na 2019 rok. I wiecie co było najśmieszniejsze, ta podwyżka da tyle, że będziemy zarabiać mniej:D No ubaw po pachy! Ale media oczywiście pokażą, że podwyżka.

A my znowu strajkujemy! O-Boże-nko!!!! Lepiej, teraz to już Ci bezczelni nauczyciele poszli po bandzie! Wzięli L4 jak i policjanci i pracownicy sądów!!! I wiecie co usłyszeli?! Jakim prawem? A nasze dzieci? A zajęcia? A co ja mam teraz z dzieckiem zrobić?

Ludzie walczą o lepszy byt, o to, żeby im się chciało, żeby ich praca, która chyba powinna być ważna była wreszcie wyceniona adekwatnie, to nie, to trzeba ich obrzucić wulgaryzmami, obsmarować od najgorszych.

Wiecie dlaczego dyrektorzy załamują ręce? Bo wiecznie szukają nauczycieli do pracy! Bo nie ma! Bo kto normalny chce pracować za takie pieniądze?  No właśnie! To jak tak wszyscy odejdziemy, bo kasa zła, to kto będzie Wam dzieci uczył i wychowywał?!? Ja nie wiem. Nie chce wiedzieć, bo o ile swoje własne to ja nauczę, tak Wasze, no cóż. Idźcie na dodatkowe studia, żeby potem nie było, że własnych dzieci nie wykształcicie.

A na koniec opowiem Wam co mnie spotkało, raz w autobusie. Jadę sobie do pracy! Wsiada starsza Pani, staje koło mnie i rozmowa się zaczyna. Okazuje się, że owa Pani jest emerytowaną nauczycielką. I opowiada jak to pracowała na 3 etatach, żeby kasa była, dziecku niczego nie zabrakło, żeby było na naukę syna (aktualnie prawnika). Że na dźwięk dzwonka to dostawała palpitacji, a jak pensja przychodziła to nie wiedziała co jest ważniejsze do opłacenia. I  tu zastała ją emerytura. W kwocie 1200zł. Czy na taki świat pracujemy? Żeby ludzie, którzy nas kształtują mieli głodowe emerytury? Żeby pluli sobie na starość w brodę, że taki zawód wybrali?

Przykre…Ale prawdziwe… Następnym razem, zanim obrzucisz nauczyciela błotem, zastanów się czy on nie walczy za lepszą przyszłość wszystkich!

A teraz….Keep Calm and Carry on:)