Tagi“pictures”

Miesiąc w zdjęciach: Maj 2018

Ojej, jak to szybko poszło, dopiero była majówka, a tu już koniec maja.  A maj był iście kwiatowy i urodzinowy. Pomijając nadal nieprzespane noce i marudne stworzenia, to było miło mieć taki ciepły i wiosenny maj. Ale do dzieła… A mówiłam…kwiatowo i urodzinowo:D A jeśli chodzi o dekoracje okazjonalne, serdecznie polecam Wiewiórka i Spółka, topper ze zdjęcia właśnie od nich. Może i kosztowne, ale jakie efektowne:D A do tego na Dzień Matki zakwitły peonie, mmmm cóż za zapach:)   Pogoda iście letnia:D Czasami pada się na zęby, innymi czasy opala nogi, a pozostały czas spędza z dzieckiem:P Kuchennie też było,…

Miesiąc w zdjęciach: Kwiecień 2018

Na szczęście przyszła wiosna!!! Brak słońca spowodował duży ubytek witaminy D. A więc wszyscy już tęskniliśmy za tym, żeby nie musieć ubierać miliarda warstw i wreszcie popatrzeć w słońce. Ale my tu nie o wiośnie mamy rozprawiać, a delektować się zakończeniem kwietnia i nadejściem najbardziej świeżego i kwiatowego miesiąca czyli maja:D Jakoś tak lubię maj. Co prawda w zeszłym roku był szalony, niesamowity, z wielkim prezentem, ale też przerażający i umknął mi strasznie. Więc teraz się muszę nim nacieszyć… A zatem, kwietniu co się działo?! No rzecz jasna, miliardowa odsłona macierzyństwa czytaj tryliardy kaw, które, O BożeNko!!! nie pomagają:) Ale…

Miesiąc w zdjęciach: marzec 2018

Coraz bliżej do końca urlopu macierzyńskiego i choć wiem, że i tak będę mieć „wolne” bo przecież trzeba wykorzystać urlop zaległy, to jakoś nie wiem jak to wszystko poukładać, a przecież czas ucieka…. Tak więc koniec marca nastąpił. A co się działo?! Well, właściwie reasumując wszystko co i w lutym i w styczniu, i w każdym innym miesiącu. Sami zobaczcie:D   Było kuchennie, a to sos szpinakowy, przez co dziecku się pare listków trafiło, nawet polubiła. A to bułeczki maślane pierwszy raz robiłam z przepisu Ciastkożerców. A to się pokusiłam o honeycomb, a co mi tam:D Dni zaczynają nam się…

Miesiąc w zdjęciach: Luty 2018

Luty kojarzy się zazwyczaj z bardzo krótkim okresem czasu, chociaż sama nie wiem czemu, przecież to kwestia 2/3 dni różnicy. Dodatkowo mówiąc luty widzimy walentynki…Well, a może Dzień Strażaka albo innego Świstaka. W każdym razie jest to jeszcze zima, a ta jako pora roku zupełnie mi nie leży. Atmosfera mroźno dziwna, bo brak śniegu, a jednocześnie szaro buro i ponuro nie nastraja pozytywnie. Co więcej, zima zabiera nam nagromadzone zapasy witaminy D, a w lutym to nie gadając lecimy już na oparach, czekając na te pierwsze promienie wiosennego słońca. I tu tak zwany zonk…. Superaśnie zmienia nam się klimat, a…