Znajdź czas dla siebie!

Wiem, że pewne rzeczy są oczywistością, ale wiem też, że rzeczywistość ma swoją wizję I tak my, rodzice,  często nie mamy po prostu czasu na pójście w spokoju do łazienki, nie mówiąc już o jakimś tam czasie dla siebie. I pewnie teraz powiecie, kobieto!! co Ty chcesz od nas!!?? nie mam czasu, nie mogę, mam milion rzeczy itd….I macie rację, wiem doskonale, że jest sterta prania, milion rzeczy do sprzątania, pierdylion posiłków do ogarnięcia, baw się, śpiewaj, rób z siebie pajaca, na koniec umyj i jako oaza spokoju (wykończona!! krzycząca, no idź cholera spać) uśpij dziecko, śpiewając tryliardowy raz tę samą kołysankę czy piosenkę.

Ale tak, chcę, żebyś, Ty Mamo i Ty Tato, znalazł/a czas dla siebie. I wiem, że będzie to trudne, sama mam z tym wieczny problem, ale zaczynam od małych kroków.

Definicja jest prosta. Powinno się oddać komuś obowiązki raz na jakiś czas i zrobić coś dla siebie. Prawda jest taka, że jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Więc jako, że w wielu przypadkach u mnie rozchodzi się o coś zupełnie innego, to zdecydowałam się, że codziennie będę robić coś dla siebie. Możecie wybrać kąpiel, maseczkę, słuchanie muzyki, pisanie długo odkładanej powieści, rozwijać swoje pasje lub po prostu posiedzieć w spokoju.

Ja codziennie gadam wieczorami przez telefon (K. gdyby nie Ty już bym dawno zwariowała:), a nie! czekaj! my już dawno zwariowałyśmy:)), co któryś dzień nakładam maseczkę. Słucham muzyki, podcastów lub czytam.

I chociaż robię to wszystko wieczorami, to wiem, że jest to mój czas. Taki dobry początek.

Bez tego oszaleję jeszcze bardziej, prawda jest taka, że każdy z nas potrzebuje czasu dla siebie, swojej własnej przestrzeni. I choć aktualnie moje życie wygląda tak, a nie inaczej, nie chcę w tym wszystkim gdzieś zatracić siebie. Usłyszałam jakieś dwa lata temu, że “teraz to już się Pani nie liczy”. No kurza stopa włochata!!!! Serio, a kto się liczy?! Jak ja dla siebie nie będę się liczyć, to będzie już bardzo źle.

Piszę to w chwili, która należy do tych gorszych. Źle się czuję, normalnie czuję, że boli mnie wszystko włącznie z rzęsami. Ale zaplanowałam sobie pisanie, chcę to zrobić, żeby właśnie wieczorem usiąść w wannie z psią maseczką na twarzy i nie musieć myśleć, czego to ja dziś nie zrobiłam, na co zabrakło mi czasu, siły czy ochoty. Bo dziś mam taki dzień, że “leżę płasko jak żelazko” (jak to mawia Katiczikss). I kategorycznie odmawiam robienia wszystkiego dla innych, a co ze mną?!

Dlatego namawiam Was, żebyście w tej codzienności nie zatracili gdzieś siebie, nam też się coś należy, cokolwiek. (czyt. nie namawiam Was, żebyście nie karmili własnych dzieci, no co Wy;))

To co dziś zrobisz dla siebie? Na co poświęcisz kwadrans czasu, który wiecznie jest dla innych?

A teraz…do psiej maseczki…Keep Calm and Carry On:)