Miesiąc w zdjęciach: Luty 2018

Luty kojarzy się zazwyczaj z bardzo krótkim okresem czasu, chociaż sama nie wiem czemu, przecież to kwestia 2/3 dni różnicy. Dodatkowo mówiąc luty widzimy walentynki…Well, a może Dzień Strażaka albo innego Świstaka. W każdym razie jest to jeszcze zima, a ta jako pora roku zupełnie mi nie leży. Atmosfera mroźno dziwna, bo brak śniegu, a jednocześnie szaro buro i ponuro nie nastraja pozytywnie. Co więcej, zima zabiera nam nagromadzone zapasy witaminy D, a w lutym to nie gadając lecimy już na oparach, czekając na te pierwsze promienie wiosennego słońca. I tu tak zwany zonk…. Superaśnie zmienia nam się klimat, a to przeciąga zimowe dni nawet do maja. Pamiętam jak pewnej majówki na grillu zasypało nas śniegiem, W MAJU!!!???? Pogodo, Ty tak na poważanie?!? Ale nie gadając zbędnie dłużej, moje podsumowanie zdjęciowe lutego.

Początek lutego upłynął mi mega cierpiąco, te zmiany pogody, brak snu to istny wróg mój, ból głowy ten migrenowy, ehhh, nie życzę nawet wrogowi…. A dodatkowo zaznaczę, że śmieszne jest to jak dziecko posiada rzekę zabawek, ale najfajniejsze jest pudełko z tabletkami (oczywiście, nie hejtujcie, pod bacznym okiem matki) czy gąbki do zmywania jeszcze nie odpakowane:D

Dzień Dobry TVN nam urozmaica poranki:D

Co tu można rzec, wcześniej chyba w to nie wierzyłam, ale jednak…. Jak matka idzie kupić coś dla siebie, to wraca owszem z zakupami, ale dla dziecka ;p

A no i nie bez przyczyny często podkreślam, żeby nie hejtować. Akcję wspieram całą sobą. Po co tracić energię na wieczne krytykowanie innych, każdy z nas jest dorosły niech robi co uważa za słuszne… A mam wrażenie, że grupa matek lub “madek” jakby to nazwali Superstylerzy to wybitna grupa hejterów…. Więc łącząc się z Nicole i innymi hejtowanymi….Tak jestem tu w pidżamie, bez makijażu i totalnie niewyspana…

 

Walka matki z córką trwa, bo wiecie, generalnie to jest tak, że jedzenie i spanie to są dwie rzeczy, które są tak przereklamowane,  że nie ma sensu na nie tracić swojego jakże cennego czasu…

Ja nie śpię –  w jednej chwili i….

w następnej chwili:D

Reszta czasu to nic innego jak “zabawa” 😀

Naszło mnie na powrót do lektury z czasów dzieciństwa….czyli gdzie jest ta sowa, co miała dostarczyć mi list z Hogwartu???!!!

Czasami też można i coś Wam naskrobać, choć jest to ostatnio bardzo trudne, bo drzemki są mega krótkie…

Czasami sięgam po inspirację do innych:D Tym razem Asia natchnęła mnie odżywką ratującą włosy:D Powiem Wam, że na ten moment jestem mocno zaskoczona i to pozytywnie, nie spodziewałabym się po tak taniej marce takich efektów, a wiedzcie, że moje włosy przechodzą armagedon, więc należy im się trochę od życia:D

Doszła też baza Indigo – ponoć hity, będziemy sprawdzać, a dla urozmaicenia glammer, urzekł mnie:D Spokojnie będziecie na bieżąco z efektami:D

A jak czas dla mamy to mamie też się coś należy, na ten przykład może uda się zaczarować pogodę:D

Walentynki upłynęły szybko, niestety nie był to najlepszy dzień: kurierzy, uszkodzenia i marudzenia to były hasła tego dnia… Za to upiekłam muffinki bananowe i dostałam piękne róże..

 

A wiecie, że też i się znalazła chwila na zakupy:D

A na dokładkę:D:D:D:D

Serdecznie dziękuję Nicole za udostępnienie mojej recenzji u siebie na instastory, bo statystyki ruszyły tak, że nie chcę, żeby się zatrzymały:D

Takich zasięgów na insta jeszcze nie miałam:)

A teraz…Keep Calm and Carry On:)