Tagi“zdjęcia”

Miesiąc w zdjęciach: wrzesień 2018

OMG!!! Nie było mnie tu cały miesiąc, straszne wiem….Ale nie mam też nic na swoje usprawiedliwienie. Niestety, jak się wraca po tak długiej przerwie do pracy, a po pracy jest się w “pracy” z małym dzieckiem, to nawet w weekendy choćby się waliło i paliło nie mam siły, a co gorsza weny by coś napisać. Mam za to głęboką nadzieję, że z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej… Zatem w telegraficznym skrócie, zdjęcia z września…   A teraz… źródło: http://theschrieferfamily.blogspot.com/2012/10/goodbye-september-hello-october.html Keep Calm and Carry On:)

Miesiąc w zdjęciach: Maj 2018

Ojej, jak to szybko poszło, dopiero była majówka, a tu już koniec maja.  A maj był iście kwiatowy i urodzinowy. Pomijając nadal nieprzespane noce i marudne stworzenia, to było miło mieć taki ciepły i wiosenny maj. Ale do dzieła… A mówiłam…kwiatowo i urodzinowo:D A jeśli chodzi o dekoracje okazjonalne, serdecznie polecam Wiewiórka i Spółka, topper ze zdjęcia właśnie od nich. Może i kosztowne, ale jakie efektowne:D A do tego na Dzień Matki zakwitły peonie, mmmm cóż za zapach:)   Pogoda iście letnia:D Czasami pada się na zęby, innymi czasy opala nogi, a pozostały czas spędza z dzieckiem:P Kuchennie też było,…

Miesiąc w zdjęciach: Kwiecień 2018

Na szczęście przyszła wiosna!!! Brak słońca spowodował duży ubytek witaminy D. A więc wszyscy już tęskniliśmy za tym, żeby nie musieć ubierać miliarda warstw i wreszcie popatrzeć w słońce. Ale my tu nie o wiośnie mamy rozprawiać, a delektować się zakończeniem kwietnia i nadejściem najbardziej świeżego i kwiatowego miesiąca czyli maja:D Jakoś tak lubię maj. Co prawda w zeszłym roku był szalony, niesamowity, z wielkim prezentem, ale też przerażający i umknął mi strasznie. Więc teraz się muszę nim nacieszyć… A zatem, kwietniu co się działo?! No rzecz jasna, miliardowa odsłona macierzyństwa czytaj tryliardy kaw, które, O BożeNko!!! nie pomagają:) Ale…

Miesiąc w zdjęciach: marzec 2018

Coraz bliżej do końca urlopu macierzyńskiego i choć wiem, że i tak będę mieć “wolne” bo przecież trzeba wykorzystać urlop zaległy, to jakoś nie wiem jak to wszystko poukładać, a przecież czas ucieka…. Tak więc koniec marca nastąpił. A co się działo?! Well, właściwie reasumując wszystko co i w lutym i w styczniu, i w każdym innym miesiącu. Sami zobaczcie:D   Było kuchennie, a to sos szpinakowy, przez co dziecku się pare listków trafiło, nawet polubiła. A to bułeczki maślane pierwszy raz robiłam z przepisu Ciastkożerców. A to się pokusiłam o honeycomb, a co mi tam:D Dni zaczynają nam się…