Parenting: wspomagam rozwój

Jako rodzice wiemy doskonale, że rozwój dziecka, szczególnie na pierwszym etapie życia, jest niewyobrażalnie ważny. Do momentu pełnego ukształtowania się mózgu, dziecko chłonie jak gąbka wszystko co się da. Dlatego tak ważne jest, aby rozwój psychofizyczny dzieci wspierać. I tu ile rodziców tyle kwestii można by było poruszyć. Dla jednego coś jest złe, a dla drugiego idealne.

Mózg dziecka jest tak szybko rozwijający się, że rodzice mogą to niemal namacalnie obserwować. Dziecko jednego dnia czegoś nie robi, a drugiego opanowuje to perfekcyjnie.

W przypadku niemowląt u których możemy zaobserwować jakieś problemy głównie z fizjologią ruchu powinnyśmy natychmiast udać się do specjalisty. Przede wszystkim dlatego, żeby siebie samych uspokoić!!! Po drugie, każde dziecko rozwija się we własnym czasie, jedno czworakuje wcześniej, inne później. U niektórych, same tego doświadczyłyśmy, są problemy z napięciem mięśniowym. Wtedy należy wdrożyć ćwiczenia, zarówno z fizjoterapeutą, jak i samemu w domu, do czego poinstruuje nas specjalista. Nam pomogło to bardzo, a Julka w mgnieniu oko zaczęła ruchowo przyśpieszać.

Kolejnym, a do tego dość kontrowersyjnym punktem, jest technologia w życiu małego człowieka. I tak większość ekspertów podtrzymuje tezę, że dzieci do lat 3 powinny mieć znikomy kontakt z technologią, jak nie zerowy. I oczywiście jestem zgodna w tym, że nadmiar szkodzi. Ale jest dość trudne uniknięcie jakiejkolwiek technologii. I tak też minimalne ilości bajek, słuchanie piosenek, również w różnych językach, nie powoduje jakiś wielkich szkód w mózgu dziecka, chociaż jest to oczywiście moje zdanie. Zaznaczam, żeby ktoś nie przekręcił tego co piszę, nie w nadmiarze, nie cały dzień. Dlatego telewizor lepiej zagasić. Mózg dziecka, nie jest w stanie odsiać tak dokładnie dźwięków, podzielić ich na te istotne i nieistotne. Mózg dorosłego to potrafi, w pewnym momencie dźwięki poboczne, dla nas nieważne już do nas nie docierają, bo odsiew robi mózg. Małe dziecko dostaje za dużo bodźców. Dlatego to rola rodzica w tym, aby je minimalizować. Ale też nie popadajmy w paranoje, jak dziecko obejrzy 10-minutową bajkę to serio, nikomu się nic nie stanie, a Ty w tym czasie może wypijesz ciepłą kawę. Ja na przykład zauważyłam, że pewnych rzeczy moja Julka uczy się właśnie z bajki, na zasadzie naśladownictwa. I oczywiście weryfikuje bajki jakie puszczam, dobrze, żeby były edukacyjne i zdecydowanie powinny coś wnosić jakiś morał czy może nauka języka?!? 😀

Natomiast jeśli malucha macie już bardziej interaktywnego to świetnie sprawdzają się puzzle dopasowanki, takie kółeczka czy inne puzzle wymagające dopasowanie elementów: zwierzątek, domków, kolorów itd. Wszystkie pozostałe zabawy manualne wspierają dzieci i ich rozwój. Dzieci bardzo szybko łapią o co chodzi i zdecydowanie czerpią przyjemność z tego, że im się udaje. Dodatkowo wspiera rozwój spostrzegawczości, rozwój ręka – oko, wiele by wymieniać. U nas zabawa jest przednia:D

Jeśli mowa o aspektach manualnych to nie może zabraknąć rysowania:) I tu z pomocą przychodzą kredki trójkątne. Dzieci które dopiero zaczynają chwytać, starają się rysować, mają często problem z prawidłowym trzymaniem kredki, to właśnie kształt trójkąta wyuczy u nich właściwą pozycję dłoni w czasie tej aktywności. Julka zaczęła zabawę od takich kredek, trwało kilka tygodni jak sama załapała właściwy sposób trzymania kredki, w tej chwili nie ma problemu z pozostałymi kredkami czy mazakami, dłoń ułożona zawsze tak samo:)

A Wy jak wspieracie Wasze maluchy? Keep Calm and Carry On:)