Refleksje…

Czytasz to już po tych strasznych dniach, kiedy nagle Polska wstrzymała oddech, jedno serce umarło, a reszcie pękło.. Czytasz to już po żałobie tej narodowej jak i tych ogłoszonych w wielu miastach naszego kraju, na czas przed pogrzebem. Pogrzebem człowieka, który wcale nie powinien był umierać. Który został zamordowany. I co prawda jest to straszna tragedia, to śmierć jest równa dla wszystkich. Okoliczności mogą być różne, ale dla nas żyjących każda śmierć bliskiej osoby, bez względu na okoliczności jest ciężka i bolesna. Czytasz to kilka dni po pogrzebie Pana Prezydenta Miasta Gdańsk Pawła Adamowicza, ale ja piszę to jeszcze przed. Piszę, bo naszła mnie refleksja, zapewne nie jedna.

W czasach gdzie liczy się kasa, wyścig szczurów, kiedy zastanawiamy się nad planem na jutro, za miesiąc czy pół roku, znika nam z pola widzenia to co najważniejsze. My, Polacy, ale myślę, że dotyczy to wszystkich narodowości, jesteśmy zajęci konsumpcjonizmem. Bez większych wartości. Wartości te zaczynają mieć znaczenie w obliczu strasznych sytuacji jak ta, niewątpliwie niesprawiedliwa, śmierć.

Internet i ulice, szczególnie w Gdańsku, zaczęły zalewać znicze, kwiaty, czarno-białe fotografię, sama wstawiłam (sama wstawiłam), ludzie zaczęli się jednoczyć, tłumnie oddawać hołd zamordowanemu. Zaczęli mówić o nienawiści, o złości, o tym, że “ludzie, ludziom zgotowali ten los”, że “ludzi dobrej woli jest więcej”. I tak to prawda, mówmy o tym, że nienawiść nie jest dobra, że świat nie może być zły, że krytyka konstruktywna to nie jest to samo co wylewanie pomyj na głowę innych ludzi. Tylko niech to będzie miało miejsce tylko w czasie zadumy, smutku.. To musi być zawsze i wszędzie w tych smutnych i w tych szczęśliwych chwilach. Bo inaczej to nie ma sensu.

Dzisiaj patrzę jak Polska płacze. Jak nagle nie ma podziałów, jak wszyscy przeżywają tą straszną zbrodnię. Straszniejszą ze względu na czas i okoliczności. Czy gdyby nie to, że był to Finał WOŚP czy Prezydent nie byłaby straszna?! Dziś wszyscy rozpaczają, a jutro? Obawiam się, że wszystko wróci do stanu przed 13 stycznia..

Niewątpliwie coś się zmieniło, zmienił się świat, zmienił się WOŚP. Coś w nas umarło, coś zostało zamordowane – może brzmi to metaforycznie – coś się skończyło bezpowrotnie. Śmierć Pana Prezydenta niestety stanie się tego symbolem. Mam tylko nadzieję, że mimo wszystko nie pójdzie na marne. Niech stanie się zapalnikiem do rozmów, dyskusji, edukacji przeciw agresji. Może będzie sprzyjać jednoczeniu się i wspólnocie.

Ci co mnie znają wiedzą, że jestem niewiarygodną realistką. Więc może i to kontrowersyjne, ale nie wierzę, że przyniesie to zmianę pozytywną, mam nadzieję, ale nie wierzę. Myślę, że tak jak w przypadku śmierci Jana Pawła II, jest to chwilowe. A potem minął czas i wszystko wróciło do wcześniejszego stanu rzeczy. Pamiętam jak wtedy ludzie szli razem, ramię w ramię, bez względu z jakiej partii byli, jaki klub sportowy wspierali, Ci wierzący i Ci niewierzący. Wszyscy szli razem, modląc się, każdy po swojemu, śpiewając jedną piosenkę, obiecując sobie, że wszystko się zmieni, że będziemy dla siebie lepsi, milsi i bardziej tolerancyjni. A teraz czy nie jest podobnie? Jedno na bank się zmieni.. Nikt nie zapomni tej bezsensownej zbrodni w czasie (mam nadzieję) kolejnych Finałów WOŚP. Gdzieś w nas zostanie ta zadra, że tak ważny dla nas dzień jakim jest pomoc, wszechogarniająca radość, że robimy coś razem został “zamordowany”. Że następnego dnia nikt nie myślał o tych milionach dzieci, które zostaną uratowane dzięki tym zebranym milionom. Wszyscy szli przybici i myśleli o walczącym człowieku.

W tych dniach kolejne hektolitry nienawiści wylały się w komentarzach, artykułach…Nagle wrogiem publicznym stał się morderca. I tak, niepodważalnie, popełnił zbrodnię. Ale dziś już wiemy, że jest to człowiek chory. Chory, któremu ktoś gdzieś nie pomógł. A teraz ludzie obrzucają go błotem. 27 latek dla którego również skończyło się życie. Który możliwe, że nie jest w pełni świadom tego co zrobił. Możliwe, że nie rozumie co zrobił i czemu. To lekarze i Sąd będą weryfikować, sprawdzać i osądzać, nie my, nie Polacy. Bliscy sprawcy również są ofiarami w tym wszystkim. A na nich też niestety nienawiść ludzka się skupi. Przykre, że widzimy tylko czarne lub białe, a to nie jest takie proste, większość życia jest w odcieniach szarych. Można być wściekłym, można być zrozpaczonym, tak jak w tej chwili jest Gdańsk, ale czy mamy prawo osądzić wszystko i wszystkich?!

Jutro wróci wszystko do normy, znów będziemy zajmować się wszystkim jak codziennie do tej pory. Ale czy musimy w takiej nienawiści żyć? Czy musimy tak się obrzucać obelgami?

Cytując słowa Pana Prezydenta Adamowicza “to jest czas dzielenia się dobrem!” Podzielmy się nim!

A teraz…Keep Calm and Carry On.