Kategorielifestyle

Od pomysłu do realizacji

Jako, że Nowy Rok to głównie postanowienia noworoczne, do których, ustalmy mam stosunek lekko drwiący, gdyż zazwyczaj te wszelkie postanowienia przestają być istotne już 3 stycznia… Zatem jeśli chcesz coś w życiu zmienić to musisz do tego podejść dość pragmatycznie… Należy najpierw zrobić najtrudniejszy, pierwszy krok czyli podjąć decyzję o zmianie. To następnie będzie trzeba plan wdrożyć w życie. I tak właśnie na początku jesieni podjęłyśmy decyzję o powstaniu dzieła naszego czyli ebook’a. I co prawda wiemy, że tego kwiatu pół światu, ale czego nauczyciele potrzebują? Notorycznie szukają nowych inspiracji, nowych ćwiczeń itd. Więc może nam się to uda. O…

Dlaczego my?

Tytuł postu zapewne budzi zastanowienie o czym, że ta baba będzie znowu pisać? Ale nie bez przyczyny jest taki. My, czyli nauczyciele, właśnie ostatnimi czasy zadajemy sobie takie pytanie: dlaczego my? Dlaczego jesteśmy obrzucani błotem? Dlaczego ludzie nie szanują nas? Dlaczego mamy pod górkę? Dlaczego nasz strajk budzi takie kontrowersje, a strajk innych już nie? Dlaczego nam wiecznie wszystko wypominają? I pierdyliard innych dlaczego…. Oświata, a przede wszystkim nauczyciele są postrzegani jako grupa społeczna, która strajkuje właściwie cały czas. Tylko nikt sobie nie zadał pytania czemu. Może dlatego, że nasze strajki nie przynoszą właściwie żadnych rezultatów, a może dlatego, że…

2018 – podsumowanie

Tak samo jak poprzedni i ten rok przyniósł bardzo dużo wyzwań. Bycie mamą tak żywiołowej dziewczynki to nie lada wyzwanie. W maju Julka skończyła roczek, zaczęła chodzić, potem biega, coraz więcej rozumie, bawi się, maluje i choć jej koncentracja nie jest już jak u mrówki, to daleko jej jeszcze do koncentracji kota:) Nie mniej jednak każdy dzień przynosi nam nowe przygody. Plus taki, ze zakończyliśmy wcześniacze wizyty kontrolne u wszystkich z możliwych lekarz, wynik pozytywny. Uszłyśmy obronną ręką. Dałyśmy radę, rozwijamy się prawidłowo, oczywiście z miesięcznym opóźnieniem, ale prawidłowo. A to najważniejsze. W czerwcu zakończyłam wszystkie możliwe urlopy: macierzyński, rodzicielski…

Gościnnie: Kontrola

Wiedziała, że nie będzie łatwo. W końcu nigdy nie dogadywała się ze swoją mamą. Ale co miała zrobić? Musiała się do niej wprowadzić, skoro zmuszono ją do natychmiastowego oddania klitki. Tak, tak, dostała propozycję przygarnięcia od swoich Pszczółek Pomocnic. Oczywiście. Ale nie mogła na tak długo się do nich wprowadzić. Tu nie chodziło o tydzień czy dwa…. przed nią był cały miesiąc czekania, aż remont się zacznie, a potem pewnie kolejny, żeby się skończył…. Rodzicielka z radością rozpowiadała wszem i wobec, że pewnie będą razem mieszkały przez co najmniej trzy miesiące. Jej niedoczekanie… za żadne skarby świata. Nie wytrzymałaby tu…

Pierniczkowo

Dzisiaj bardzo króciutki post. Święta kojarzą mi się zdecydowanie z korzennymi przyprawami. Pierniczki na ten moment w roku są dla mnie ideałem. Dlatego też podzielę się z Wami przepisem. Oczywiście znalezionym w otchłani internetu, ale wypróbowałam i naprawdę są smaczne. Jeśli zależy Wam na pierniczkach miękkich, to te są dla Was:) Co potrzebujecie? 2 szklanki mąki 3/4 szklanki słodu (w oryginale jest cukier, ale sprawdziłam i syrop z agawy też się nadaje) 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej ok. 2 łyżeczek przyprawy piernikowej ( oczywiście możecie sami ją w domu skomponować: cynamon, imbir, gałka, kardamon, goździki itd.) 2 jajka (1 jajko do ciasta,…

Niech ten świąteczny czas…

…. będzie dla Was spokojny, radosny i klimatyczny. Niech Wam w sercach gra muzyka, niech Wam uśmiech nie schodzi z twarzy. Wypocznijcie! Odetchnijcie! Nie biegnijcie! Pamiętajcie o sobie i swoich bliskich! Poświęćcie czas ludziom, nie rzeczom. Niech każdy z Was spojrzy na siebie z miłością i radością, że siebie macie.  Życzę Wam wszystkim ciepłej herbaty, cudownego towarzystwa, śmiechu i pysznego piernika:) A teraz….Keep Calm and Carry On:)

Gościnnie: Kwarantanna

Był 29 listopada 2018 roku, czwartek.  Po pracy wróciła do domu. W czwartki pracowała krótko i juz od godziny 11 była wolna. Ale nie mogła się zrelaksować. To był bardzo ważny dzień… ważny i ekstremalnie stresujący…. nie mogła usiedzieć w miejscu. Krążyła po klitce jak krążownik. Co ją tak poruszyło? Otóż tego dnia miała podpisać Akt Notarialny. No ale przecież to super, w końcu coś się ruszyło, czemu aż tak się denerwowała? Sama perspektywa spotkania się z kupującymi (mała litera z pełną premedytacją, bo w końcu na wielką trzeba sobie zasłużyć) podnosiła jej ciśnienie do granic możliwości. Nie pomagała nawet…