Kategorielifestyle

Niech ten świąteczny czas…

…. będzie dla Was spokojny, radosny i klimatyczny. Niech Wam w sercach gra muzyka, niech Wam uśmiech nie schodzi z twarzy. Wypocznijcie! Odetchnijcie! Nie biegnijcie! Pamiętajcie o sobie i swoich bliskich! Poświęćcie czas ludziom, nie rzeczom. Niech każdy z Was spojrzy na siebie z miłością i radością, że siebie macie.  Życzę Wam wszystkim ciepłej herbaty, cudownego towarzystwa, śmiechu i pysznego piernika:) A teraz….Keep Calm and Carry On:)

Gościnnie: Kwarantanna

Był 29 listopada 2018 roku, czwartek.  Po pracy wróciła do domu. W czwartki pracowała krótko i juz od godziny 11 była wolna. Ale nie mogła się zrelaksować. To był bardzo ważny dzień… ważny i ekstremalnie stresujący…. nie mogła usiedzieć w miejscu. Krążyła po klitce jak krążownik. Co ją tak poruszyło? Otóż tego dnia miała podpisać Akt Notarialny. No ale przecież to super, w końcu coś się ruszyło, czemu aż tak się denerwowała? Sama perspektywa spotkania się z kupującymi (mała litera z pełną premedytacją, bo w końcu na wielką trzeba sobie zasłużyć) podnosiła jej ciśnienie do granic możliwości. Nie pomagała nawet…

W takie dni jak ten…

Macie tak czasami, że Wam się nie chce?! Ale nie tak na zasadzie przejdzie dnia następnego albo wyśpię się to będzie dobrze. Tylko tak kiedy siedzicie i nie chce Wam się nic, serdecznie dość macie wszystkiego i wszystkich i wiecie, czujecie to podskórnie,  że jutro wcale nie będzie lepsze? Czy macie takie chwile kiedy nie złożony koc, rzucony ręcznik albo inna skarpetka rzucona bezwładnie na podłogę jest powodem dla którego serdecznie byście autora przewinień uśmiercili. Po czym i tak stwierdzacie, że to nic nie da?! Ja mam dziś taki dzień… Serdecznie mam dość… Tego, że wiecznie muszę dawać instrukcje bo…

Żarło, żarło i zdechło….gościnny post

Kolejny odcinek z życia wzięty, Kasia i jej przygody…Niestety, znów pod górkę, miejmy nadzieję, że zakończenie będzie pomyślne… Fruwała z radości pod sufitem! Kredyt w końcu przyznali, teraz juz będzie z górki, na 100%. Jeszcze przed podpisaniem umowy kredytowej, zadzwoniła do Notariusza, żeby zawczasu dowiedzieć się co teraz począć z tym całym szczęściem. Tym razem to już nie ona musiała biegać za papierkologią. Teraz to zadanie należało do Sprzedającego. Przekazała mu zatem całą litanię dokumentów do załatwienia. Ogarnął w dwa dni. Przesłał do Notariusza. Czas umawiać spotkanie, aby formalności stało się za dość. I udało się. Na swoje 33 urodziny…

Miesiąc w zdjęciach: listopad 2018

Ostatni miesiąc dał mi trochę w kość i właściwie lubię listopad, ale ciesze się, że się kończy…. Mam nadzieję, że grudzień będzie lepszy😀 Ten wpis jest ostatnim z serii: miesiąc w zdjęciach. Większość z Was ma konta na facebook’u czy instagram’ie. Zatem śledzić możecie mnie na tych mediach społecznościowych. Powtarzanie tych samych zdjęć w poście jest według mnie niepotrzebne. Zatem żegnaj serio podsumowująca każdy miesiąc:) A teraz do rzeczy😀 Oto listopad… Troszkę jesieni😀 Póki było ładnie to i spacery były fajne😀 Czasami jest różnie kwadratowo i podłóżnie😀 Bałagan jest wśród nas…. a czasem to żeby dziecko usiadło na nocniku to…

Ludzie schodzą na psy…

Tak mnie naszło koszmarnie, że właściwie coraz gorzej się dzieje w “państwie duńskim”.  Coraz więcej ludzi patrzy przez pryzmat roszczenia. Coraz więcej ludzi choruje, coraz więcej nie radzi sobie z sytuacją otaczającą. Są słabi. Załamania, nerwice, nie mówiąc już o wszelkich dysfunkcjach, które utrudniają życie. Co gorsza nie tym z dysfunkcjami, ale tym z ich otoczenia. I tak oto jesteśmy w mojej pracy…. Dzieci przyswajają cechy rodziców, zaczynają postrzegać świat takim jakim widzą go rodzice. Co więcej, często pewnego rodzaju uszczerbki na ich zdrowiu (czytaj dysfunkcje) powodują, że dzieciom jak i rodzicom wydaje się, że wszystko muszą dostać na tacy.…

DIY: kalendarz adwentowy dla dzieci

Na rynku możecie spotkać miliardy kalendarzy adwentowych. Ale czy spełniają Wasze oczekiwania? No właśnie moich nie. I o ile miałaby, kupować dla siebie to jak Cię mogę, da się coś wybrać, wybredna nie jestem, kosmetyczne dają radę. Tak dla dzieci to ja nie znalazłam, jak Wy znaleźliście, dajcie znać. Owszem, są słodkie kalendarze z czekoladkami, jajkami i innymi cukrowymi historiami. Ale co jeśli moje własne dziecko nie je słodyczy, raz jest jeszcze za małe, dwa na rynku o dobrą rzecz, nie zawierającą tryliarda łyżeczek czystego cukru, pomijając inne “pyszne” dodatki to już ze świecą szukać. I idąc za radą Doktor…