Tagi“zmiany”

Gościnnie: Kwarantanna

Był 29 listopada 2018 roku, czwartek.  Po pracy wróciła do domu. W czwartki pracowała krótko i juz od godziny 11 była wolna. Ale nie mogła się zrelaksować. To był bardzo ważny dzień… ważny i ekstremalnie stresujący…. nie mogła usiedzieć w miejscu. Krążyła po klitce jak krążownik. Co ją tak poruszyło? Otóż tego dnia miała podpisać Akt Notarialny. No ale przecież to super, w końcu coś się ruszyło, czemu aż tak się denerwowała? Sama perspektywa spotkania się z kupującymi (mała litera z pełną premedytacją, bo w końcu na wielką trzeba sobie zasłużyć) podnosiła jej ciśnienie do granic możliwości. Nie pomagała nawet…

Żarło, żarło i zdechło….gościnny post

Kolejny odcinek z życia wzięty, Kasia i jej przygody…Niestety, znów pod górkę, miejmy nadzieję, że zakończenie będzie pomyślne… Fruwała z radości pod sufitem! Kredyt w końcu przyznali, teraz juz będzie z górki, na 100%. Jeszcze przed podpisaniem umowy kredytowej, zadzwoniła do Notariusza, żeby zawczasu dowiedzieć się co teraz począć z tym całym szczęściem. Tym razem to już nie ona musiała biegać za papierkologią. Teraz to zadanie należało do Sprzedającego. Przekazała mu zatem całą litanię dokumentów do załatwienia. Ogarnął w dwa dni. Przesłał do Notariusza. Czas umawiać spotkanie, aby formalności stało się za dość. I udało się. Na swoje 33 urodziny…

Gościnnie: Zmiany zmiany zmiany

Dziś autorem nie jestem ja, ale znana już Wam Kasia vel. Surykatka:D Zapraszam!! Wakacje dobiegały końca, wiec już od początku tygodnia musiała jeździć do pracy – a to na egzaminy poprawkowe czy klasyfikacyjne, a to na radę pedagogiczną. Pod koniec minionego roku szkolnego podjęła decyzję. Bardzo ważną decyzję. Za wszelką cenę chciała wrócić do grona nauczycieli-szaraczków, bo po roku wśród elity dyrektorskiej doszła do wniosku, że są środowiska, od których trzeba trzymać się jak najdalej. Z jednej strony była dumna, że odważyła się na ten krok, a z drugiej szykowała się na wojnę. Wiedziała, że za tę decyzję przyjdzie jej…

Podsumowanie 2017 roku

2017 rok był Rokiem Zmian,  nie takich małych jak zmiana koloru ścian czy sofy w salonie, zmiany były przez duże “Z”. Nie ma to tamto, rok był pełen różnych emocji. J. nosiła się pod sercem, z dnia na dzień właściwie podjęliśmy decyzję o zmianie mieszkania, co ciekawsze obejrzeliśmy tylko jedno i na nie padł nasz wybór, kto był, ten wie, że zastanawiać się nie było nad czym. Tak też w przeciągu miesiąca mieszkanie odświeżone i gotowe do zamieszkania, spakowani i przeprowadzeni, tak zakończył się luty. Właściwie można powiedzieć, że tak też z dnia na dzień przyszła decyzja o pójściu na…

Wszystkie strony….macierzyństwa

Minęło już trochę czasu od kiedy wróciłyśmy ze szpitala. Powoli pojawiają się przebłyski nadziei na to, że może ogarnę jakoś temat posiadania/dbania/opiekowania się dzieckiem. Bo tak serio – czemu nie dają instrukcji obsługi w szpitalu?! Dla mnie Maluch mówi obcym językiem, nie komunikuję w transparentny sposób i wszystko niestety jest od tegoż Malucha uzależnione…włącznie z chodzeniem do łazienki, jedzeniem itd. Jest miliardy rysunków czy zdjęć obrazujących macierzyństwo/tacierzyństwo albo jak to woli trudy życia świeżo upieczonych rodziców i do tej pory myślałam, że tylko część tak faktycznie ma. A moje dziecko…nie no skąd… będzie cudowne, ułożone od samego momentu opuszczenia mojego…

Wszystko stanęło na głowie

Po wielkich przeżyciach, chwilach grozy, nagłym wyjeździe na IP z wysokim ciśnieniem, jak się później okazało zagrażającym stanem przedrzucawkowym, nagłej operacji CC Julka przyszła na świat. Przyszła dokładnie 8 maja 2017 roku w poniedziałek, o godzinie 12:05, mierząc 46 cm i ważąc całe 1950 g. Za to z APGAR 10 🙂 I z Jej przybyciem świat stanął na głowie – tak wcale nie żartuję!! Pobyt w szpitalu – przed porodem myślałam, że leży się z jakieś 4 dni – trwał całe 10 dni!! I wspominamy je bardzo kiepsko. Przeszłyśmy kilka faz – od zupełnego nieogarniania wszechświata, łapanie zawiasów w każdej…