Tagi“zmiany”

Gościnnie: Początek nowego

Dziś dalsze losy w gościnnym poście😀 K. zaprasza i ja też😀 W końcu! Nadszedł ten cudowny dzień kiedy to mogła się wyprowadzić od rodzicielki. Wytrwała, przeżyła kwarantannę. Nie posiadała się z radości. Już nawet nie przeszkadzało jej to, że czekała na nią cała masa sprzątania, a nienawidziła sprzątać… ale nieistotne – najważniejsze, że nareszcie mogła wprowadzić się do swojego mieszkania, znowu się usamodzielnić, gotować po swojemu, chodzić do sklepu wtedy kiedy chciała i kupować co chciała. Takie małe rzeczy, a cieszą 🙂 Remont trwał niecałe cztery tygodnie. I trzeba przyznać, że szedł jak burza. W międzyczasie oczywiście wychodziły przeróżne nieprzewidziane…

Gościnnie: postanowienie

Ponownie w moich skromnych progach gości K., zapraszam do lektury:D Pszczółki się radują z takiej płodnej inwencji twórczej:D  Remont w toku. Ze szczęścia fruwała pod sufitem. Nie mogła doczekać sie momentu przeprowadzki. Co tam, że nie miała jeszcze mebli, że na drzwi do łazienki miała czekać kolejnych 6 czy nawet 7 tygodni… nieistotne! Byleby iść do siebie…. ale o tym następnym razem… Teraz dopadł ją kryzys egzystencjalny… choć może bardziej zawodowy. Zaczęła się zastanawiać co ona jeszcze robi tu gdzie jest? W końcu nigdy nie chciała być nauczycielem… poszła na te studia nie ze względu na kwestie pedagogiczne… poszła bo…

Gościnnie: Dyktatura

„A to łóżko Ci się podoba?”, „A zobacz te panele”, „Ta kuchnia mi się podoba”. I tak w kółko. Miała już tego po dziurki w nosie. Co ją w tej konkretnej sekundzie meble obchodzą, skoro jeszcze nawet nie wybrała koloru płytek do mieszkania? A o ile się nie myliła – od tego powinna zacząć. Meble w tym momencie były sprawą drugorzędną. Pewnego dnia poszły z rodzicielką do sklepu, poglądowo, żeby sprawdzić jakie płytkowe cuda mają w ofercie. Jakichś specyficznych parametrów nie ustaliła. Wiedziała, że odcień ma być „ciepły” i już z całą pewnością nie powiązany z szarościami. Miała już szarą…

Od pomysłu do realizacji

Jako, że Nowy Rok to głównie postanowienia noworoczne, do których, ustalmy mam stosunek lekko drwiący, gdyż zazwyczaj te wszelkie postanowienia przestają być istotne już 3 stycznia… Zatem jeśli chcesz coś w życiu zmienić to musisz do tego podejść dość pragmatycznie… Należy najpierw zrobić najtrudniejszy, pierwszy krok czyli podjąć decyzję o zmianie. To następnie będzie trzeba plan wdrożyć w życie. I tak właśnie na początku jesieni podjęłyśmy decyzję o powstaniu dzieła naszego czyli ebook’a. I co prawda wiemy, że tego kwiatu pół światu, ale czego nauczyciele potrzebują? Notorycznie szukają nowych inspiracji, nowych ćwiczeń itd. Więc może nam się to uda. O…

Gościnnie: Kontrola

Wiedziała, że nie będzie łatwo. W końcu nigdy nie dogadywała się ze swoją mamą. Ale co miała zrobić? Musiała się do niej wprowadzić, skoro zmuszono ją do natychmiastowego oddania klitki. Tak, tak, dostała propozycję przygarnięcia od swoich Pszczółek Pomocnic. Oczywiście. Ale nie mogła na tak długo się do nich wprowadzić. Tu nie chodziło o tydzień czy dwa…. przed nią był cały miesiąc czekania, aż remont się zacznie, a potem pewnie kolejny, żeby się skończył…. Rodzicielka z radością rozpowiadała wszem i wobec, że pewnie będą razem mieszkały przez co najmniej trzy miesiące. Jej niedoczekanie… za żadne skarby świata. Nie wytrzymałaby tu…

Gościnnie: Kwarantanna

Był 29 listopada 2018 roku, czwartek.  Po pracy wróciła do domu. W czwartki pracowała krótko i juz od godziny 11 była wolna. Ale nie mogła się zrelaksować. To był bardzo ważny dzień… ważny i ekstremalnie stresujący…. nie mogła usiedzieć w miejscu. Krążyła po klitce jak krążownik. Co ją tak poruszyło? Otóż tego dnia miała podpisać Akt Notarialny. No ale przecież to super, w końcu coś się ruszyło, czemu aż tak się denerwowała? Sama perspektywa spotkania się z kupującymi (mała litera z pełną premedytacją, bo w końcu na wielką trzeba sobie zasłużyć) podnosiła jej ciśnienie do granic możliwości. Nie pomagała nawet…

Żarło, żarło i zdechło….gościnny post

Kolejny odcinek z życia wzięty, Kasia i jej przygody…Niestety, znów pod górkę, miejmy nadzieję, że zakończenie będzie pomyślne… Fruwała z radości pod sufitem! Kredyt w końcu przyznali, teraz juz będzie z górki, na 100%. Jeszcze przed podpisaniem umowy kredytowej, zadzwoniła do Notariusza, żeby zawczasu dowiedzieć się co teraz począć z tym całym szczęściem. Tym razem to już nie ona musiała biegać za papierkologią. Teraz to zadanie należało do Sprzedającego. Przekazała mu zatem całą litanię dokumentów do załatwienia. Ogarnął w dwa dni. Przesłał do Notariusza. Czas umawiać spotkanie, aby formalności stało się za dość. I udało się. Na swoje 33 urodziny…