Recenzja: Soap Deli cz. 1

Postanowiłam napisać recenzję Soap Deli, z bardzo błahego powodu, ale o tym na koniec – zresztą w trakcie czytania się zorientujecie. Ale do rzeczy, Soap Deli czyli naturalne mydła z Łodzi. To rodzima firma pewnej farmaceutki, pełnej życia i inwencji twórczej – tak można w skrócie opisać Panią Ewę po przeczytaniu Jej strony internetowej. Produkty zaczęłam stosować, można powiedzieć z pełną dokładnością 17 maja 2017 roku, ale słyszałam już o nich zdecydowanie wcześniej. Pani Ewo, niektórzy robią Pani taki PR, że trzeba pomyśleć nad zatrudnieniem tego „marketingowca” 😉 Tak mówię tu o swojej MAMIE 🙂

Widzicie jak to jest jak się pisze w przerwach między „pieluchami” i „butelkami” – tracę wątki… Ehh.. No dobra. Tak czy siak, dostałam mega pakę kosmetyków 23 kwietnia – na baby shower, co poniektórzy, co czytają na bieżąco, wiedzą. Dostałam, a właściwie dostałyśmy razem z Małą Istotką – dwa mydełka: oliwkowe i mieszanka specjalna, olej ze słodkich migdałów oraz kulki do kąpieli, mydło oliwkowe dla Istotki, a specjalny mix dla mnie, znalazło się tutaj mnóstwo dobroci prosto z natury. Kulki były zabójcze – mango, co prawda w dużej ilości wody, potrzebne więcej niż jedna maciupka część – tak oszczędzałam – bo inaczej nie pachnie. Ale jeśli coś jest z mango to ja to kocham. Jakoś tylko samego mango jako owocu nie to, że się zajadam;/

Ale ja nie o tych kulkach – olej ze słodkich migdałów, do dziś używamy do pielęgnacji Istotki, nie marudzi i się przyzwyczaiła, nota bene uchronił nas ten olej przed zaawansowaną ciemieniuchą, serio serio. Zaczęła nam schodzić skórka w rejonach oczywiście brwi i włosów i tadam olej w dużej ilości, kilka dni smarowania i przeszło jak ręką odjął.

Dziś jednak chcę się skupić na mydle. Jak wiecie przeszłam CC, długi pobyt w szpitalu. Po operacji, nie zaleca się mycia rany w żelach pod prysznic, peelingów czy też innych zabiegów pielęgnacyjnych, z których w standardzie korzystałam. I jak wróciłam po tych dłuuuugich dniach w szpitalu – nie, nie mogłam wziąć długgggiej i relaksującej kąpieli – jedyne co miałam do mycia to płyn do higieny intymnej i to właśnie ten mix specjalny – mydło od Soap Deli. Zapewniona przez autorkę mydła, że mogę go używać po operacji / również nadaje się do stosowania po porodzie SN/ zaczęłam myć mą ‚gwiazdorską’ bliznę tym oto mydłem.

(na zdjęciu macie mydełko oliwkowe na górze i arbuzowe na dole – arbuzowe będzie miało osobny post, gdyż dopiero będzie testowane 😉 niestety mydło w wersji specjalnej czyli mix nie zostało uwiecznione na zdjęciu, wybaczcie)

skład:

  1. oliwa, kokos, rokitnik, jojoba i olejek pomarańczowy
  2. Oliwa z oliwek Extra Vergine, woda, wodorotlenek sodu

Moje wrażenia: 

  1. Jako mydło do higieny intymnej to rewelacyjna sprawa, w myciu całego ciała troszkę mnie ściąga, chociaż nie jestem pewna czy tak to powinnam określić, zdaję sobie sprawę z tego, że przy stosowaniu sklepowych produktów, skóra się do nich przyzwyczaja, przy nagłej zmianie na coś naturalnego, skóra musi się przyzwyczaić, tak czy siak ma się wrażenie takiej tępej skóry, ściągnięcia czy też ogromnego oczyszczenia, tak mogę to określić , szczerze powiedziawszy nie wiem czemu, bo nie wysusza, taki efekt. Może ja i moja skóra jesteśmy dziwne, no cóż;) Tak czy owak, jest bardzo delikatne, o znikomym zapachu, jeśli to można zapachem nazwać, takim mydłem pachnie 😉 Ale jak wiecie im bardziej mydlany zapach tym lepsze mydło. Jak się bierze to mydło do ręki, to naprawdę ma się wrażenie, że jest naturalne. Piana, powstaję, ale nie jest taka jak przy tych wszystkich mydłach znanych z wielkich sklepów. Bardzo dobrze oczyszcza i nie podrażnia skóry. Naturalne mydło, co trzeba zaznaczyć, ma troszeczkę inną konsystencję – jest bardziej miękkie od swoich przybranych sklepowych braci, takie wrażenie jak po nasączeniu mydła wodą. I faktycznie, nie można narażać mydła na pozostanie w wodzie po odłożeniu do mydelniczki, mięknie jeszcze bardziej, przetestowałam i wiem 😉 W przypadku tego konkretnego masła, nie podam Wam gramatury, ale stosuję je około 6 miesięcy, co drugi dzień i jest jeszcze połowa. Ceny też nie mogę podać, gdyż było to specjalne mydło i nie ma go w sprzedaży. Zdecydowałam o nim napisać, bo pokazuje to, że Soap Deli ciągle się rozwija, Pani Ewa kreatywnie tworzy co rusz jakieś nowości i dlatego warto zajrzeć na stronę sklepu, znaleźć Soap Deli na targach czy też innych ekologicznych wydarzeniach.
  2. Mydło Istotki czyli czysto oliwkowe, ma znów twardszą strukturę, jest sporę, więc i starczy na długo. Tak jak na stronie sklepu, nie pieni się tak jak mydła, które znamy. Za to jest to kolejne mydło bardzo delikatne. Zapach dla mnie brak, chyba, że znów podamy mydlany zapach jako zapach. Oczyszcza dokładnie i wrażenie na skórze dla mnie jest takie samo, żebyśmy się dobrze zrozumieli, dla mnie to nic negatywnego. Wychodzę z wody i stosuje balsamy/masła/inne i wszystko jest ok. Czuć, że jest tłuściutkie, czegoś takiego nie ma przy sklepowych mydłach. Nie podrażnia, nie wywołało u nas żadnej alergii (zdziwiłabym się bardzo). Myślę, że osoby z AZS mogłyby spokojnie spróbować czy nie pomoże im w utrzymaniu skóry w lepszej kondycji. Skóra niemowlaka jak wiemy jest bardzo delikatna, zatem to jest najlepsza rekomendacja:)

Podsumowując, błahy powód o którym była mowa na początku – mydła są godne polecenia, naturalność z nich bije, czysta postać matki natury. Spróbujcie i się sami przekonajcie. Dobrej jakości mydło, dopracowane szczegóły – nawet stempel na mydle, serio. Świadomość, że mydło jest ręcznie robione podwyższa jego wartość. Wszystko jest przemyślane – koncepcja opakowań, podany skład, forma, wzorki czy stempel świadczy o dużej świadomości w prowadzeniu firmy. Mnie przekonuje ilość kombinacji. To, że z wszystkie da się coś wykonać. Zakładam, że znacie słynną w świecie firmę Lush to również produkty szczycące się ręcznym wykonaniem, z produktów świeżych jak warzywa, owoce, kwiaty i nie testowane na zwierzętach. Mogę się pokusić o porównanie: jeśli jesteście zachwyceni Lush to Soap Deli dorównuje, jeśli nie jest lepsze, a jest naszym lokalnym produktem. Polecam!

A w niedługiej przyszłości kolejne części, a w nich mamy pielęgnację twarzy i ciała. Będziecie czekać?!

A teraz….Keep Calm and Carry On:)