Recenzja: karuzela od Fisher Price

Małe dzieci zaczynają podążać wzrokiem za przedmiotami w okolicach 2-3 miesiąca życia, wtedy zaciekawienie światem jest niebagatelnie duże. W związku z tym i chęcią oczywiście odrobiny spokoju (żaden rodzic się nie przyzna, ale tak czasami ma się chęć odpoczynku;)) zamówiłam karuzelę do łóżeczka firmy Fisher Price.

(źródło: http://smyk.pl)

Czemu wybrałam ten okaz? Z prostego powodu, najbardziej podobały mi się misie:) no i kolorystyka. Jestem z grupy zwolenników pasteli, zatem wybór był prosty. Owszem bardzo dużo karuzeli jest w kolorach żywszych, jakiś specjalista mógłby powiedzieć, że dla dziecka lepsze są ostre barwy, lepiej widoczne, możliwe, ale później i tak nie będzie miało to znaczenia.

Co ma karuzela Fisher Price?

  • trzy malutkie, pluszowe misie, montowane na plastikowym ramieniu, które możemy również przyczepić do wózka, misie kręcą się dość wolno
  • projektor – gwiazdki, który możemy wyłączyć jeśli nie chcemy iluminacji świetlnej
  • pilot do włączenia karuzeli
  • dwa poziomy głośności
  • trzy rodzaje muzyczki: 1. dźwięki natury (żabki, wiatr, dzwoneczki – jedna muzyczka) 2. muzyczki-kołysanki, kilka utworów 3. szum (jednostajny, podobny do szumu suszarki)

Montowana jest za pomocą paska do poręczy i sznureczka, czy jest to jakieś mega stabilne, nie powiedziałabym, ale daje radę:)

Wszystko oczywiście na baterie, 4 baterie AA do karuzeli oraz 2 baterie AAA do pilota.

Cena waha się pomiędzy 130, a 160 zł. Swoją zamówiłam z allegro za 148 zł z przesyłką. Jest to nasze drugie urządzenie „muzyczkowe” do uspakajania/usypiania. Ale ze względu na misie kręcące się zdecydowanie bardziej zwraca Mała Istotka na nie uwagę.

Projektor rzuca gwiazdki na ścianę i sufit, w jednej jasnej barwie, natomiast w zależności od chwili gwiazdki zmieniają ułożenie (zapalają się naprzemiennie różne światełka).

(źródło: http://ceneo.pl)

Działanie całej karuzeli jest dość intuicyjne, nie potrzeba do tego większej filozofii. Uważam, że wystarczające są te melodyjki czy też ta ilość misiów.

Podsumowując, ładnie wykonana karuzela, z podstawowymi funkcjami, spełnia swoje zadanie. Ładnie wygląda i zdecydowanie zachęca do zakupu. Co ważne pluszowe misie można odczepić i wyprać.

A Wy jakie macie karuzele nad łóżeczkami? Może są jeszcze inne godne polecenia, a niekosztujące „miliona”?

A teraz….Keep Calm and Carry On:)