nowość

No więc… Ostatnimi czasy często wpadam w Internecie na różne blogi, w dużej może w kategorii lifestyle, fashion, ale równieź inne. Wielokrotnie widziałam tam coś takiego jak glossybox. Zaciekawiona recenzjami, poleceniami, stwierdziłam, że należy zwiedzić stronę i się zapoznać ( www.glossybox.pl ). Jak to działa? No więc ależy zasubskrybować, co miesiąc dostarczają urocze pudełko z zawartością niespodzianką, owszem to gra w ruletkę, ale co tam: jest ryzyko jest zabawa:) Po otrzymaniu, należy testować dostarczoną zawartość i ocenić wypełniając ankiety, za które jest się wynagradzanym tzw. „glossydots”, które po zebraniu odpowiedniej sumy można wymienić na darmowe pudełko. Punkty są również dawane…

do something

Jako nauczyciel na urlopie – umieram z nudy. Nuda jednak staje się czasem bodźcem do kreatywności. W związku z tym zaczełam zajmować się DIY z filcu. Tak też stworzyłam kilka rzeczy. Kolejna kwestia to fakt, że te robótki naprawdę zajmują ręce. A ponieważ wymyśliłam sobie dietę,  więc wszystko co zaprząta mi głowe jest niezbędne. Tak zatem zaczełam tydzień temu, chyba nawet nieźle mi idzie. Po dzisiejszej kawie i wizycie w Manufakturze, zaraz zaczynam kolejne zadanie zaprzątające umysł. Mianowicie rozpocznę lekturę książki ” Osiemdziesiąt dni żółtych” Vina Jackson. Oczekuję dobrej letury, wybrana tylko ze względu na recenzję, jak przeczytam to skomentuje.…