Dylematy mamy

Tak jak zapowiadałam, na blogu będą się pojawiać „dzieciowe” wpisy, zatem tych „niedzieciowych” przepraszam, ale dziś nie poczytają nic co ich może zainteresować.

Nie wiem czy wiecie, ale 17 listopada obchodziliśmy Światowy Dzień Wcześniaka, a że jednego takiego mam w domu to temat jest mi niezmiernie bliski. I ja dziś o tym wcześniactwie chwile zajmę.

Wcześniakiem jest dziecko urodzone pomiędzy 22, a 37 tygodniem ciąży. I są tygodnie lepiej rokujące i tygodnie gorzej rokujące.

Nie jestem lekarzem, więc nie będę tu sprzedawać medycznej wiedzy, od tego są lekarze, niektórych polecam: mamaginekolog  tutaj mamy wiedzę od strony osób, które muszą pomóc urodzić wcześniaka, instalekarz tutaj mamy lekarza medycyny rodzinnej czy dr Durajski czyli pediatra.

Wcześniaki to wyjątkowo kruche stworzonka (nie chcę nikogo urazić;)) to dzieci o wyjątkowych potrzebach pielęgnacyjnych, prozdrowotnych. Niesamowite ilości dzieci rodzi się przedwcześnie, oczywiście są liczne przyczyny czemu tak się dzieje. Znów odsyłam Was do lekarzy. Ja wiem czemu moje dziecko się urodziło za wcześnie – to ratowanie życia mojego i mojego dziecka. Stan przedrzucawkowy, pogarszający się dobrostan płodu, podejrzenie hipotrofii płodu, ostatni stopień dojrzałości łożyska i podejrzenie, że już przestaje działać. Lekarze byli jednoznaczni – nie ma na co czekać, bo nie mamy gwarancji, że będzie dobrze, nie będziemy ryzykować. I tak to wyszło.

34 tydzień ciąży i 6 dni…

źródło: Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku

Jak myślicie wcześniak to co widzicie? Bo ja dzieciątko o mikroskopijnej budowie, po podłączane do miliarda maszyn, kabli, sondowane i w inkubatorze. Jednak dziś wiem, że to nie tylko te dzieci.

Moja córka miała ogromnie dużo szczęścia, była wydolna oddechowo, nie potrzebowała sondy, jadła sama. Nie przebywała w inkubatorze ze względu na rozwój płuc, Jej pobyt w tym szklanym łóżeczku to czas utrzymania ciepłoty ciała i to tylko przez 24 h. Dostała 10 pkt w Skali Apgar. Miała tylko niską wagę urodzeniową i ciężko Jej było przytyć. Ale miałam Ją koło siebie, jak zdrowe dziecko, spała w łóżeczku obok mojego łóżka, w każdej chwili mogłam Jej dotknąć czy przytulić. Nie ryzykowałam spadku tętna czy utraty oddechu, bo wiem, że i tak bywa.

I choć miałyśmy wiele szczęścia, jak każda mama wcześniaka, zamartwiać się będę o wagę, wzrost, karmienie, oddech, ulewanie itd itd…Mogłabym wymieniać miliony rzeczy, bo właśnie wcześniaki są na nie w szczególności narażone.

Jedno co wiem na bank, po urodzeniu wcześniaka, z automatu jest się skazanym na tryliard wizyt u specjalistów, badań, pobrań krwi, słowem płacz i zgrzytanie zębami. I prawdą jest, że wszystkie wcześniaki to waleczne istotki. Mają wielki bagaż od pierwszego dnia na świecie. Każde z nich walczy o coś, jedne walczą dłużej, inne krócej, jedne intensywniej, drugie mniej. Ale wszystkie bezwzględnie są WIELKIE. Wszyscy powinniśmy czerpać od nich moc i energię, a przede wszystkim siłę walki, bo jest niesamowita. Nikt inny nie ma jej tyle co właśnie wcześniaki.

A teraz…Keep Calm and Carry On:)