Chwila dla siebie

Matki chyba już tak mają, że jedyna super hiper chwila dla siebie to ta wielka wyprawa, normalnie jak do SPA, czyli wyjście do biedronki czy innego lidla. I wiecie straszne to jest. Chociaż staram się co wieczór coś zrobić dla siebie to są wieczory, kiedy normalnie mnie się odechciewa nawet myć…

Ale, ale, żeby wpis nie zrobił się znowu iście parentingowy (rodzicielski) to skupie się na czymś innym. A więc co wieczór staram się coś zrobić. A jest to peeling, maseczka czy inne chłodzenie gałek ocznych, hihi. I powiem Wam, że całkiem fajne produkty dzięki temu udało mnie się przetestować, więc jak najbardziej zamierzam je nadal kupować.

Moim must have ostatnio są płatki hydrożelowe tak zwane Ice Patch, których zadaniem jest chłodzenie okolic oczu, aby wyglądały świeżo i mało zmęczone. Likwidują cienie pod oczami, opuchliznę i drobne zmarszczki. Faktycznie chłodzą, cieni nie mam i opuchlizny też nie, a chodzę mega wyczerpana, więc chyba z użyciem pozostałej pielęgnacji działają. Dodatkowo mają wyciąg z herbaty czarnej i zielonej, mięty oraz kolagen. Koszt to ok. 4 zł. Ale powiem Wam, że bardzo je polubiłam i co jestem w Rossmannie to zakupuję kolejny zapas.

Żeby było tylko chłodzenie to ostatnio zakupiłam opaskę na oczy żelową, do lodówki i kic na oczodoły, daje po kopytkach, a nawet Wam powiem, że jak się mocno wychłodzi to i daje radę na czoło podczas ataku migreny:D Też polecam, szczególnie, że toż to produkt wielorazowego użytku.

Hitem ostatnim stał się peeling od L’Oreal czyli nowość Sugar Peeling – wygładzenie i rozświetlenie. Dawno nie miałam ich produktu, który jest tak przyjemny w użytkowaniu. Poza tym ma jeden mega plus, nie wiem czy macie jak ja, ale ja się zawsze podczas robienia peelingu zastanawiam czy już wystarczy tego tarcia, a tu sam peeling Wam mówi, że koniec:D:D Bo jak cukier się rozpuści to zmywamy, bajka. Zapach też obłędny:D Dostępny w drogeriach dopiero co, bo w maju wszedł na półki sklepowe. Więc świeżynka jak nic:D

źródło: ezebra.pl

Za to odwiecznym faworytem jest maseczka z The Body Shop z węglem, dla mnie super sprawa, chłodzi, pachnie, oczyszcza, no brakuje, żeby latała i  śpiewała :D:D Ale serio ją polecam, nie chcę tu wchodzić w składy itd, ale mnie się sprawdza. Oczyszcza, przy zmywaniu funduje masaż skóry, jednocześnie z peelingiem. Miło się ją nosi, idealna na lato, dzięki chłodzeniu. Jedyny minus to cena, wiadomo, firma ta do najtańszych nie należy. Ale maseczka jest warta swojej ceny. Do tego jest naprawdę wydajna. Więc nie jest to wydanie kasy na chwilę.

Zatem lecę peelingować, maseczkować i chłodzić, a Wam życzę miłęgo dnia.

Keep Calm and Carry On:)