Kategorieparenting

Modowo: MedBest koszula porodowa / do karmienia

Źródło: medbest.eu I tak też ponad rok temu zakupiłam koszule w cudnym kolorze wrzosowym, wszystko super, bo i plany były tradycyjne. Jakie jest moje podsumowanie tego zakupu, serio lepiej poradziłam sobie w koszulkach z dużym dekoltem albo rozpinanych, niekoniecznie w tej koszuli specjalnie do celu karmienia wymyślonej. Zakupiłam koszule, którą zakładamy jak szlafrok, ma dwa poły, związujemy je razem, zasłaniając się drugą częścią materiału, wiążąc sznureczek, mamy koszule. Jej atutem na bank jest świetny materiał, nic się z nim nie dzieje, dobrej jakości bawełna, elastan i wiskoza, miła w dotyku, bez względu na ilość prań. Dodatkowo jest na grubych ramiączkach,…

Rok bycia mamą

Rok to jakby dużo, ale i niedużo czasu. Zależy w kontekście czego obliczamy czas. W byciu mamą to dla mnie ułamek, mikro cząstka. Bo i tak nadal nic nie wiem. Serio, dla nauczyciela takie poczucie jest śmiertelnie groźne. Ale co zrobić, nic nie wiem, nadal doświadczam, frustruję się, uczę się nowych rzeczy, a no i oczywiście chodzę, dycham w chronicznym zmęczeniu. Tak, tak wiem….Już nigdy się nie wyśpię…. Tak czy owak, rok temu o godzinie 11:00 Pan Ordynator robił mi USG, po którym zapadła decyzja: to dziś, od tego dnia nie będzie dwupaku, będzie mama i Julisia. I tym sposobem…

Karmię jem wszystko

Znowu wracam do tematu parentingowego. Mamy mające małe dzieci czy też pamiętające jak to się owe niemowlę karmiło. Czy poszło karmienie piersią, czy może butelka, a może jedno i drugie. I ja tu zupełnie nie będę się rozkliwiać na temat samego karmienia, bo uważam, że każda mama ma prawo wyboru, to jest jej wybór i nie ma co dywagować czy dobry czy nie, bo każdy jest dobry jeśli mama tak uważa, koniec i kropka. Ja tu chciałam się podzielić swoimi przemyśleniami, albo powinnam powiedzieć „wylać” nerwy… Bo głównie mnie się rozchodzić będzie nie o zjawisko co lepsze KP czy MM,…

IRobot czyli recenzja Roomby

Jakiś czas temu zastanawiałam się na robotem sprzątającym, jednak doszłam do wniosku, że to zapewne taki gadżet i jest zupełnie niepotrzebny. Aż do momentu w którym Julka zaczęła raczkować, a przy zwierzątku typu wolno biegający królik, niestety dla mnie, podłoga wymagała ciągłego zamiatania / odkurzania czy też innego mycia. Więc jak pewnie się domyślacie, stwierdziłam, że chcę / potrzebuję itd…… Żeby chociaż ten jeden codzienny obowiązek zszedł z moich barków. I jak postanowiłam tak też zrobiłam, zdecydowałam się na zakup robota. Zasięgnęłam opinii u GoodsByDi (pseudoreklama;) hihi), no i padło na zakup. Czemu wybrałam ten, a nie inny typ? Wybór…

Dylematy młodej matki

Nie wiem jak Wy, ale mnie tak ostatnio naszło, że stając się pierwszy raz rodzicem (bo to dotyczy zarówno mam jak i tatusiów) każdemu z nas w głowie kotłuje się miliard pytań. Myślę, że nie ma to związku czy dziecko jest donoszone czy jest to wcześniak, pytania są te same. I tak na samym początku, trzymając na rękach maleństwo niespełna 2 kilogramowe oczy zrobiły mi się jak spodki, a w głowie….nie oszukujmy się miliony retorycznych pytań, na które nie byłam w stanie odpowiedzieć… Dobrze ją trzymam? A jak ja mam ją przebrać? Nie połamię jej kości? Jeny, a jak wykąpać,…

Recenzja: segregatory od Roger Publishing

Nadszedł ten post o którym już wspominałam, że będzie. Tak więc dziś skrót do segregatorów od MamyGinekolog. Jak wiecie ta znana internetowo Pani Doktor założyła firmę Roger Publishing i jednymi z produktów oferowanych przez firmę są segregatory: Segregator Jestem w ciąży oraz Segregator tworzony we współpracy z pediatrą i stomatologiem czyli Jestem dzieckiem – segregator pediatryczny. Oba mam, aktualnie pierwszy segregator ma aktualizowaną szatę graficzną i tworzy się też segregator ginekologiczny dla każdej kobiety:) Trzymam mocno kciuki za Panią Doktor i Jej Team (IG,) oraz nowości, które się tworzą (IG Team). Ale dzisiaj tutaj jesteś, żeby poznać te dwa segregatory. Więc zacznijmy od segregatora…

Parenting: Sterylność moim okiem

Jak już się możecie domyśleć z tematu posta, dziś „rozpiszę” się o tej jakże wymyślnej strefie macierzyństwa czyli sterylności w otoczeniu małego dziecka. Tylko nie podejrzewajcie mnie, że potępiam wszystkich działających inaczej – wychodzę z założenia, że każdy decyduje sam i robi tak jak uważa za stosowne. W końcu podobno dorośli jesteśmy! Do pewnego momentu (nie posiadając dziecka) myślałam, że faktycznie to strasznie poważna kwestia, wszystko błyszczy jak wyjęte ze zmywarki po dodaniu nabłyszczacza. Wszystko wygotowane, wyprasowane żelazkiem o najwyższej temperaturze i oczywiście sterylizator jak u dentysty to podstawa. I owszem, jak tylko życie dało mi wcześniaka (nie ukrywając, zwierzaczek…